West Ham 1:1 OL – Liga Europy: zasłużony remis w Londynie

West Ham wyeliminował w poprzedniej rundzie Sevillę, która jest powszechnie uważana za królową Ligi Europy. „Młoty” chciały więc w rozgrywkach europejskich zrobić coś wielkiego i dziś mogły zrobić w tym kierunku kolejny ważny krok. Naprzeciwko ekipy Davida Moyesa stanął Lyon, który jest zupełnie inną drużyną w Lidze Europy niż w Ligue 1. Ten sezon ligowy można już uznać za stracony, zaś zupełnie inaczej to wygląda na arenie międzynarodowej. Tu Lyon wyrzucił Porto, a dziś osiągnąć jak najlepszy rezultat w stolicy Anglii

West Ham kontrolował mecz

. O pierwszej połowie nie możemy powiedzieć, że ktokolwiek osiągnął w niej zdecydowaną przewagę. Oba zespoły nie były także perfekcyjne w obronie, co jednak nie przekładało się na gole. Mecz oglądało się z przyjemnością, ponieważ zarówno West Ham jak i Lyon postanowiły rozgrywać go na bardzo dużej intensywności. Po stronie gospodarzy mogliśmy zachwycać się kapitalnym dalekim dograniem Craiga Dawsona, które przeszło przez całe boisko i dotarło aż do Saïda Benrahmy. Algierczykowi zabrakło jednak dokładności przy strzale, bo sam rajd z piłką w jego wykonaniu zaimponował.

Czerwona kartka dla Cresswella – West Ham przestał grać?

Przyjezdni natomiast nie mieli w tej pierwszej odsłonie wielu okazji. Raz zmarnowali niezłą szansę po wstrzeleniu futbolówki w szesnastkę i to by było na tyle. Najwięcej Lyonowi dawał w ofensywie Houssem Aouar, który z dużą częstotliwością otwierał swoimi podaniami korytarze partnerom. Nie doprowadzało to jednak do zagrożenia pod bramką Areoli. Najważniejszy moment tego meczu miał miejsce w doliczonym czasie gry. Aaron Cresswell wyleciał z boiska za powstrzymanie wychodzące na czystą pozycję Moussy Dembele. David Moyes miał pretensje do arbitra, że ta akcja nie została wcześniej zatrzymana.

Nam strzelać nakazano – obudzili się jedni i drudzy

Początki drugiej połowy wskazywały na to, że West Ham zacznie stosować taktykę podobną do Atlético z meczu z Manchesterem City. Nic bardziej mylnego, w 52. minucie London Stadium eksplodował. Duży błąd Malo Gusto wykorzystał Jarrod Bowen i rozbudził cały stadion. Nastroje kibiców gospodarzy szybko jednak powróciły na ziemię. Goście od razu po wejściu na boisko Tete zaczęli grać lepiej i wyrównali. Wspomniany Brazylijczyk miał wielki wkład w bramkę Tanguya Ndombele. Nie najlepiej zachował się przy tym trafieniu Areola. Lyon starał się pójść za ciosem i zdobyć jeszcze jedną bramkę, ale nie szło im to lekko.

Wprowadzony na plac gry Karl Toko Ekambi sprawił, że gra gości jeszcze bardziej się ożywiła. West Ham dał się piłkarzom Petera Bosza wyszumieć, a później sam starał się zrobić coś pod bramką Lopesa. Gdy „Młoty” były w dużym gazie, przeszkodził kibic gospodarzy, który wbiegł na boisko. David Moyes z wściekłości naprzeklinał na tego fana, który wybrał sobie bardzo zły moment i przeszkodził swojemu zespołowi. Nic już więcej się nie wydarzyło głównie za sprawą znakomitej postawy Craiga Dawsona i sprawa awansu pozostaje otwarta.

West Ham 1:1 OL

Skład West Hamu: Areola, Fredericks, Dawson, Zouma, Cresswell, Souček, Rice, Fornals, Bowen, Benrahma, Antonio

Skład Lyonu: Lopes, Emerson, Lukeba, Boateng, Gusto, Faivre, Ndombele, Mendes, Aouar, Dembele, Paqueta

Stadion: London Stadium

Sędzia: F. Zwayer