Villarreal wymęczył 3 punkty

Siódmy w tabeli Villarreal podejmował dziś dziesiątą Celte Vigo. Gospodarze chcieli zmazać nieudany wynik z poprzedniej kolejki, kiedy mierzyli się z Osasuną i pokazać, że był to wypadek przy pracy. Goście z kolei po zaciętym spotkaniu z Mallorcą chcieli podtrzymać swoją dobrą dyspozycję i wygrać drugi mecz z rzędu.

Villarreal aktywny od początku

„Żółta Łódź Podwodna” w pierwszych minutach spotkania starała się pokazać, że to ona będzie w dzisiejszym meczu dominować. Kilka akcji rozprowadzonych przez Daniego Parejo, czy też ataków przyspieszających grę na skrzydłach mogły się podobać. Ekipa Emerego miała też okazję z rzutu wolnego, ale chaos, jaki się w szesnastce gości wytworzył, nie pozwolił na skuteczne wykończenie akcji. Celta starała się bronić na własnej połowie, lecz nie cofała się aż pod własną bramkę. W jej poczynaniach dominował średni pressing, który miał za zadanie odpierać ofensywnie usposobionego rywala.

Spokojny drugi kwadrans gry

Kolejne piętnaście minut starcia nie odbywało się na dużej intensywności. Obie drużyny nie przekonywały swoją grą. Nie widać było lepszego zespołu w tym fragmencie spotkania. Akcje toczyły się głównie w środku boiska, ale nikt nie przetransportowywał piłki do przodu. To sprawiało, że ten mecz nie wyglądał najlepiej.

Lepszy fragment Celty Vigo

Po 35. minucie inicjatywę w grze przejęli piłkarze Coudeta. Zadziało to się za sprawą nikogo innego jak oczywiście Iago Aspasa. Hiszpan odpowiada za poczynania w ofensywie jego zespołu i bez niego nie mogą się one obejść. Szukał kolegów między innymi po rzutach rożnych, ale także często próbował wbiegać w pole karne lub zagrywać prostopadłe piłki. Nie zawsze jednak jego koledzy potrafili wykorzystać jego dogrania. Dobry moment gry Celty Vigo nie trwał długo. Końcówka meczu to znów powrót do wyrównanej gry, po której żadna z drużyn nie kreowała sobie dogodnych okazji do strzelenia gola.

Kontynuacja marazmu po przerwie

Początek drugiej połowy nie różnił się od fatalnych z obu stron pierwszych 45 minut. Od czasu do czasu jedynie próbował Villarreal, ale w ich grze brakowało przede wszystkim dokładności i zgrania pomiędzy zawodnikami. Widać było, że lekceważąco podchodzą do spotkania i myślami byli już w pojedynku z Juventusem. Warto jednak pamiętać, że „Żółta Łódź Podwodna” wciąż musi walczyć w lidze o czołowe pozycje w tabeli, jeśli myśli o grze w europejskich pucharach w następnym sezonie. Taką postawą, jak ta przeciwko Celcie pokazują, że o walkę o Ligę Europy będzie mimo wszystko trudno.

Ożywienie przynosi gola gospodarzom

Można powiedzieć, że Villarreal usypiał przez większą część spotkania Celte Vigo. W końcu drużyna Emerego musiała zdecydowanie ruszyć na rywala i tak naprawdę nie wiele trzeba było, aby zdobyła bramkę na 1-0. Stało się to za sprawą dośrodkowania w pole karne Danjumy do Manu Triguerosa. Hiszpan świetnie odwrócił się z piłką w polu karnym z przeciwnikami na plecach i wyłożył futbolówkę na strzał Daniemu Parejo, który następnie bez problemu zmieścił ją w siatce.

Bezskuteczna Celta

Piłkarze Eduardo Coudeta starali się odrobić straty i wyrównać przed końcowym gwizdkiem. Nie tworzyli sobie oni jednak dogodnych okazji pod bramką Geronimo Rulliego. Trudno im było w ogóle przedostać się pod pole karne gospodarzy a co dopiero oddać strzał. Iago Aspas sam meczu nie mógł wygrać. Jego partnerzy na boisku dziś nie wyglądali dobrze, a co za tym idzie, nie byli wstanie odrobić jednobramkowej przewagi Villarrealu, która też trzeba przyznać, że była dość nieoczekiwana. To spotkanie to idealny przykład meczu na 0-0 lub ewentualnie starcia, które zakończy się zwycięstwem drużyny strzelającej pierwszego i jedynego gola w starciu. W dzisiejszym przypadku była to ta druga opcja, tak więc zwycięscy Ligi Europy mogli po pojedynku świętować zdobycie cennych trzech punktów.

Podsumowanie

Mecz pomiędzy Villarrealem a Celtą Vigo to nie było wielkie widowisko. Gospodarze wykorzystali swoją jedyną dogodną okazję. Poza tym przed środowym starciem z Juventusem nie pokazali za wiele. Jeśli chcą awansować do ćwierćfinału będą musieli się zdecydowanie poprawić. Celestes z kolei mają czego żałować, ponieważ gdyby lepiej podeszli do tego meczu mogli dziś pokonać wyjątkowo słabego rywala. Dawno w tak złej formie ekipa Emerego nie była, tak więc tym bardziej szkoda straty trzech punktów. Vigo czekają w najbliższym czasie dwa trudne spotkania. Piłkarze Coudeta za tydzień zmierzą się z Realem Betis a za dwa tygodnie z Realem Madryt, tak więc mogą mieć małe szanse na punktowanie w następnych kolejkach.