Tottenham 2:2 Liverpool – NIEszczęśliwe Spurs w hicie

Tottenham i Liverpool to drużyny, które mają zawsze olbrzymie aspiracje. Obie te ekipy wejścia w sezon miały różne. „Koguty” za sprawą słabych rezultatów zwolnili Nuno Espirito Santo, natomiast machina Jurgena Kloppa łatwo ogrywała swoich przeciwników, zarówno w Premier League, jak i Lidze Mistrzów. Dla gospodarzy był to mecz po długiej przerwie Wszystko za sprawą pandemii Covid-19, która akurat Tottenham dotknęła szczególnie mocno. Dzisiaj jednak wszystko było dobrze, więc hit niedzieli mógł się bez większych problemów odbyć. Z małymi „przeszkodami” musiała mierzyć się ekipa The Reds. Wicelider angielskiej Ekstraklasy przystąpić do tego meczu musiał bowiem bez Virgila Van Dijka, Fabihnio, Thiago, a także Jordana Hendersona. Za nami spotkanie, które spokojnie do rangi tych topowych meczy mogliśmy zaliczyć. Emocji brakować absolutnie nie mogło!

1 połowa

Aktywny początek Liverpoolu

Bardzo szybko, bo na początku drugiej minuty rozpoczął swoje akcje Liverpool. Andrew Robertson otrzymał piękne dośrodkowanie w pole karne i uderzył głową na bramkę Hugo Llorisa. Niestety dla niego niecelnie. Goście stale utrzymywali się przy piłce nie oddając zbytnio pola rywalowi. Alexander-Arnold bardzo mocno i precyzyjnie uderzył z daleka. W tym przypadku dobrze zareagował bramkarz Tottenhamu.

Tottenham gol, Harry Kane w końcu z trafieniem w Premier League!

Mimo tego, iż Liverpool na początku spotkania wyglądał lepiej, pierwszy cios zadał Tottenham. Pierwsza akcja została zmarnowana przez Kane’a. W drugiej swojej sytuacji już się nie pomylił. Po podaniu Tanguya Ndombele Anglik pokonał Allisona. Na tablicy wyników widniał od tamtej pory wynik 1:0. Dla napastnika Tottenhamu gol ten był swoistym przełamaniem. Zdobył tym sposobem dopiero drugiego gola w Premier League!

https://twitter.com/SkySportsPL/status/1472609579775279106?s=20

Tottenham „nabuzowany” jednak nieskuteczny

Po bramce Tottenham absolutnie nie odpuszczał. Powoli to oni przejmowali inicjatywę, a ich przeciwnicy słabli. Kapitalne podanie otrzymał Harry Kane, podał do wybiegającego Sona, natomiast Koreańczyk tę stuprocentową szansę zmarnował. Kolejną okazję na gola 29-latek miał chwilę później. Tym razem znajdował się on na pozycji spalonej. Liverpool tylko na chwilę przejął inicjatywę, a w tym okresie i tak nic im nie wychodziło. Defensywna gra „Kogutów” była bowiem wprost perfekcyjna. Heung-Min Son w 30. minucie zagrał ładnie do Dele Alliego. Ten w świetnej akcji nie trafił do bramki. Kontrataki Tottenhamu były niezwykle groźne, natomiast sami piłkarze bardzo nieskuteczni. Małym niesmakiem pozostawał również faul Kane’a. Anglik otrzymał żółtą kartkę, choć opinie internautów z całego świata są podzielone.

https://twitter.com/Kilminster_9/status/1472610589235163144?s=20

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić

Aktywność Tottenhamu w tym meczu mogła postraszyć Allisona. Niezwykły brak skuteczności przyniósł im jednak tylko jedno trafienie. Jak to mówi przysłowie – „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”. Ta zasada miała miejsce i tym razem. Robertson dośrodkował, a akcję golem zakończył niewidoczny do tej pory Diogo Jota.

https://twitter.com/Reds_ENG/status/1472614386485370885?s=20

Zmęczony Tottenham

Po golu kilka akcji zdołał stworzyć sobie Tottenham. Dobry moment ekipy Spurs nie trwał jednak długo, gdyż już później przejęli inicjatywę ich rywale. Alexander-Arnold po raz drugi w tym spotkaniu oddał strzał, natomiast podobnie co wcześniej, świetnie interweniował Hugo Lloris. Minimalnie piłka minęła bramkę po strzale Diogo Joty. Portugalczyk w 44. minucie mógł zainkasować swoją drugą bramkę dzisiejszego dnia. Za sprawą nieskutecznego Tottenhamu, a także zawziętego Liverpoolu, na tablicy wyników widniał rezultat 1:1. Pierwsza połowa skończyła się remisem.

2 połowa

Nieskuteczność wciąż trwa

W 47. minucie Jota ponownie uderzył głową. Poraz kolejny niecelnie, jednak trzeba przyznać, że w tym elemencie potrafi być bardzo groźny. Kolejna kapitalna kontra Tottenhamu w tym spotkaniu miała miejsce chwilę później. Strzelec pierwszego gola ponownie zmarnował kapitalną szansę. Kane otrzymał podanie od Alliego, a obronił kapitalnie Allison. Zaraz po tym doszło do rzutu rożnego. Niepilnowany napastnik Spurs oddał strzał głową, natomiast tym razem uderzył niecelnie.

Liverpool coraz lepszy, finał – gol

W 68. minucie fantastycznie podanie za obrońców otrzymał Dele Alli. Ten upadł na murawę, natomiast gra nie została wstrzymana. Doszło do kontry, która skończyła się golem. Alexander-Arnold w swoim stylu dośrodkował na głowę kolegi z zespołu. Futbolówkę do siatki wbił Andrew Robertson.

https://twitter.com/Reds_ENG/status/1472627832601911321?s=20

Z nieba, do piekła w kilka minut

Niedługo Liverpool nacieszył się prowadzeniem. 74. minuta i kolejny gol. Stan meczu wyrównał Heung-Min Son. Piękne podanie otrzymał on od Olivera Skippa, który kilka minut wcześniej pojawił się na murawie. Koreańczyk wykorzystał błąd świetnie grającego do tej pory Allisona.

https://twitter.com/Kevin86106185/status/1472629121117310978?s=20

Nie na tym golu skończyły się jednak nieszczęścia drużyny przyjezdnych. Kolejny bohater Liverpoolu przyczynia się do upadku The Reds w tym meczu. Andrew Robertson wcześniej zdobył gola, a w 77. minucie ujrzał czerwoną kartkę. Liverpool od tamtej pory w dziesiątkę musiał radzić sobie z coraz lepszym Tottenhamem.

https://twitter.com/Kevin86106185/status/1472629945667100678?s=20

Końcówka meczu

Po czerwonej kartce piłkarzom obu drużyn brakowało dokładności. Nerwowość w każdym calu było widać na pierwszy rzut oka. Po wejściu Tsimikasa, a także Joe Gomeza widać było kto tu będzie bronił wyniku. Już w doliczonym czasie gry kapitalną szansę na gola zmarnował Son. Finalnie i tak gol nie zostałby uznany z racji na spalonego, jednak akcja ta, to istna definicja meczu. Mimo licznych akcji nic z tego nie wyszło. 2:2 to wynik jakim skończył się ten niedzielny hit w Premier League.

Podsumowanie meczu

Kapitalne widowisko mieliśmy okazję zobaczyć na Tottenham Hotspur Stadium. Antonio Conte w Tottenhamie robi dobrą robotę. Londyńczycy pod wodzą włoskiego szkoleniowca, w Premier League jeszcze nie przegrali. Spurs zalicza tym samym passę pięciu meczy bez klęski w angielskiej Ekstraklasie. Przed meczem oczywistym faworytem był Liverpool, jednak gospodarze pokazali jakość, a także ducha gry, dzięki czemu urwali im punkty. Tym remisem włączyli się w walkę o top4. Dla Liverpoolu rezultat ten, mimo dużego szczęścia jest niezbyt przyjemny. Manchester City obecnie ma bowiem trzy punkty przewagi nad nimi.

Tabela Premier League

________________________________________________________________________________________________________

 

Premier League

Tottenham Hotspur Stadium

Tottenham 2:2 Liverpool (1:1)

 

Strzelcy bramek:

Harry Kane (13’) (Tanguy Ndombele)

Diogo Jota (35’) (Andrew Robertson)

Andrew Robertson (69’) (Trent Alexander-Arnold)

Heung-Min Son (74’)

 

 

Składy

Skład Tottenhamu: Hugo Lloris, Ben Davies, Eric Dier, Davinson Sanchez, Ryan Sessegnon, Harry Winks, Tanguy Ndombele, Emerson Royal, Heung-Min Son, Dele Alli, Harry Kane

Ławka rezerwowych: Brandon Austin, Steven Bergwijn, Matt Doherty, Giovani Lo Celso, Lucas Moura, Sergio Reguilon, Joe Rodon, Oliver Skipp, Japhet Tanganga

Trener: Antonio Conte

 

Skład Liverpoolu: Alisson, Andrew Robertson, Ibrahima Konate, Joel Matip, Trent Alexander-Arnold, James Milner, Naby Keita, Tyler Morton, Sadio Mane, Diogo Jota, Mohamed Salah

Ławka rezerwowych: Roberto Firmino, Joe Gomez, Kaide Gordon, Caoimhin Kelleher, Takumi Minamino, Alex Oxlade-Chamberlain, Jarell Quansah, Konstantinos Tsimikas, Neco Williams

Trener: Jurgen Klopp

 

Sędzia główny: Paul Tierney (Anglia)