Przed nami Arabia – po prostu to zróbmy!

Już dzisiaj czeka nas najważniejszy mecz reprezentacji czterolecia. Polska gra z Arabią, ale tego chyba nikomu nie trzeba przypominać. Około godziny czternastej ulice opustoszeją i miliony spędzą ten czas przed telewizorami.

Arabia – sensacja turnieju?

Na ten moment zdecydowanie tak. Niespodziewanie wygrali 2:1 z Argentyną, wykazując się niesamowitą cierpliwością, motywacją, ale także pewnością siebie, która wyszła z Saudyjczyków chociażby w sytuacji, kiedy to jeden z obrońców klepał Messiego po plecach i mówił do niego „nie wygracie, nie ma opcji”. I chociaż Messi tylko się uśmiechnął, to okazało się, że Saudyjczyk ma rację. Arabia w meczu z Argentyną zagrała po prostu idealne spotkanie – i to wcale może dla nas nie być zła informacja. Rzadko zdarza się, żeby reprezentacje na wielkich turniejach mieli w dwóch meczach tyle szczęścia (3 anulowane bramki po minimalnym spalonym Argentyńczyków) i wreszcie ten fart musi się po prostu wyczerpać.

Tajemnica, którą żyje cała piłkarska Polska – jaki skład?

Teraz czas o naszej reprezentacji, bo to nasi zawodnicy mają grać dzisiaj główne role. Wiele mówi się o składzie – i pisząc ten artykuł jeszcze nie ma żadnych przecieków co do takowego. Nawet dobrze poinformowany Tomasz Włodarczyk z „Meczyków” usłyszał w piątek od selekcjonera, że tym razem na 100% nie dostanie przedpremierowo informacji o zestawieniu reprezentacji. Tak więc czyżby Michniewicz zaskoczył? Tego nie wiemy, ale z racji, że nie ma żadnych przecieków to śmiało możemy pobawić się w typowanie podstawowej jedenastki. Moja wyglądałby tak: Szczęsny-Bereszyński-Glik-Kiwior-Cash, Szymański-Zieliński-Bielik-Kamiński, Lewandowski-Milik
Chciałbym powrotu do złotego ustawienia 4-4-2 i duetu Lewy-Milik w ataku. Kiedy ma odpalić, jak nie dzisiaj? W takich spotkaniach po prostu trzeba zagrać ofensywnie, dlatego gra dwójką napastników nie powinna dziwić.

Lewandowski, a sprawa polska.

Lewy to maszyna i terminator – ale jak się przekonaliśmy w meczu z Meksykiem (a wcześniej w spotkaniu Barçy z Osasuną) każda maszyna się kiedyś zacina. Nie przesadzałbym jednak i nie mówił o jakimś „kryzysie”, w którym znalazł się Lewandowski. Ot – nie trafił karnego. Każdemu się może zdarzyć. Myślę, że zirytowany i czujący potrzebę udowodnienia swojej wartości Robert pokaże pełnię możliwości i może popisać się nawet hat-trickiem – chyba nikt nie miałby nic przeciwko, prawda?

Herve Renard – architekt dobrej gry Saudyjczyków.

Według Google Trends, Herve Renard to drugi najczęściej wyszukiwany trener w internecie w ostatnich dniach – zaraz po Czesławie Michniewiczu (co po ostatnich wybrykach medialnych selekcjonera wydaje się naturalne). Pojawił się niesamowity „boom” na francuskiego szkoleniowca z polskimi korzeniami (jego babcia pochodziła z Poznania). Można było nawet znaleźć głosy, które brzmiały o tym, że Francuz miałby zastąpić Czesława Michniewicza w razie odpadnięcia z grupy. Świetne, motywujące odprawy (https://youtu.be/phvvUDzCpWc), do tego zawsze elegancki wygląd. Trener Saudyjczyków zawsze wygląda na pewnego siebie i kontrolującego sytuację. Jest jak dobry wychowawca w szkole – wśród klasy zruga, ale poza nią będzie bronił jak lew. Ma niesamowity autorytet w Arabii i – w przeciwieństwie do Paulo Sousy – nie wydaje się być bajerantem. Natomiast mamy nadzieję, że po meczu z nami amerykański uśmiech szybko zejdzie mu z twarzy.

Historia meczów z Arabią a raczej jej brak.

I na koniec trochę historii – chociaż z Arabią mierzyliśmy się tylko dwa razy w historii. Dwukrotnie wygrywaliśmy 2:1. Pierwszy mecz miał miejsce w 1994 roku i wiemy, że bramki dla nas zdobywali Henryk Bałuszyński i Tomasz Rząsa. O drugim meczu (w 2006 roku) wiemy, że gole dla naszych zdobywał dwukrotnie Łukasz Sosin. Tak więc optymistycznie możemy stwierdzić, że z Saudyjczykami mamy bilans 100% wygranych, 0% remisów i 0% porażek. Oby po dzisiejszym meczu nasza passa została podtrzymana.

A już na samym końcu dodam tekst Janusza Wójcika, który oby naszym zawodnikom dzisiaj trafił do serca:

„KIEŁBASY DO GÓRY I GOLIMY FRAJERÓW”