Powołanie do reprezentacji to wyróżnienie

Już dziś rozpoczynają się Mistrzostwa Świata, a Czesław Michniewicz zabrał do Kataru 27 zawodników. Można się z nim zgodzić lub nie, ale na jego rozliczenie przyjdzie czas. Nawet sami zawodnicy różnie reagowali na decyzję selekcjonera. W szczególności Kamil Grabara, którego początkowo powołanie ominęło, ale ze względu na paskudną kontuzję Bartłomieja Drągowskiego ostatecznie pojedzie na mistrzostwa świata. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby młody bramkarz przyjął z pokorą brak nominacji do reprezentacji Polski. Zawodnik postanowił wyrazić swoje zdanie na ten temat, bo poczuł się urażony. Niestety dla niego udowodnił swoimi słowami, że bliżej mu do Rafała Gikiewicza, bo obydwoje próbują „wypłakać” powołanie od Michniewicza.

O powołaniu decyduje trener, a nie zawodnik

Nie od dziś wiadomo, że Kamil Grabara jest bardzo pewny siebie. Trudno by było inaczej, bo jest to cecha pożądana w realizacji kariery. Nie tylko sportowej. Wspomniana pewność siebie pozwoliła mu wypowiedzieć takie oto słowa: „Jestem Polakiem i zawsze będę za naszą drużyną narodową. Ale jest też inna kadra, która występuje w biało-czerwonych barwach i ja na pewno też będę ją wspierał. Tak naprawdę uważam, że jedna z tych drużyn ma nieco większe szanse na mistrzostwach niż druga, więc zastanawiam się, czy po drodze zmienię koszulkę i nauczę się nowego hymnu”. Jeśli Kamil ściga się z Gikiewiczem kto wypowie głupsze zdanie, gdy nie otrzyma powołania, to w tej chwili jest na pole position. Być może między oboma bramkarzami jest jakiś zakład lub rywalizacja o to? Staram się zrozumieć, co zawodowego piłkarza popycha do upublicznienia takich wypowiedzi. Lecz najpierw zajmę się tymi kilkoma zdaniami.

I tutaj komentarz powinien być krótki: Garbara już nigdy nie powinien zagrać w reprezentacji Polski. Kamil ma rację, że Dania może coś więcej ugrać od Polaków, ale jako reprezentant kraju powinien zachować to dla siebie. Jak pozostali kadrowicze mogą się poczuć po tych słowach? Że jest wewnątrz drużyny piłkarz, który w nas nie wierzy? To jakim prawem ktoś taki otrzymuje powołanie? Tak samo z dalszą częścią tego zdania. Ilu polskich bramkarzy marzy o przywdziewaniu biało-czerwonej koszulki? Ilu chciałoby w niej zagrać? I to na takim turnieju jak mistrzostwa świata? A Grabara publicznie się zastanawia, czy nie powinien jej zmienić. Inny hymn? Proszę bardzo. Niech się nauczy nowego, bo nikt mu tego nie broni. Ale niech pamięta, że ta pieśń jednoczyła nas w bardzo trudnych czasach. Np. gdy nie było nas na mapie przez 123 lata. A Grabara wypowiada się o nauce nowego hymnu dla serwisu tipsbladed.dk 11 listopada

Dlaczego akurat bramkarze?

Najbardziej zastanawia mnie fakt, dlaczego to bramkarze udzielają krytycznych wypowiedzi, nie otrzymawszy powołania? Co ta pozycja ma takiego w sobie, że zawodnicy nie potrafią utrzymać nerwów na wodzy? Golkiper musi być pewny siebie i o tej cesze już wspominałem. Kiedyś Artur Boruc powiedział, że trzeba być nienormalnym, żeby codziennie w pracy rzucać się swoim kolegom pod nogi. I na przykładzie Grabary i Gikiewicza widać, że zbyt wiele razy odbijali się od innych piłkarzy. Starcia fizyczne są nieuniknione w piłce nożnej i dotyczy to w dużej mierze bramkarzy. Prawie każda akcja kończy się kontaktem z przeciwnikiem lub z partnerem. To może teraz przejdźmy do mentalności, bo ona jest szalenie istotna na tej pozycji. Bramkarz mniej przemieszcza się po boisku, więc jest bardziej narażony na obelgi ze strony kibiców. Być może takie wypowiedzi są swego rodzaju odreagowaniem od niepochlebnych uwag z trybun?

Być może obydwoje chcieli udowodnić całemu światu, że są silni psychicznie bez względu na warunki otoczenia? Jak widać, po nich można się spodziewać wszystkiego. Skupmy się zatem na konkurentach Grabary i Gikiewicza. Wojciech Szczęsny to w tej chwili murowana „1” do polskiej bramki. To fakt, że zdarzają mu się mecze, że ani nie pomoże, ani nic nie zawali. Że ewidentnie po nim widać, że po rezygnacji z gry w reprezentacji Łukasza Fabiańskiego nie daje nam takiej jakości, jak wcześniej. Że wielkie turnieje mu „nie leżą”. Mimo wszystko to półka lub dwie wyżej niż nasi bohaterowie. Skorupski i Drągowski są w zasięgu Grabary i Gikiewicza. Ale to cały czas zmiennicy Wojtka. Teraz widać, że rywalizacja między Fabiańskim a Szczęsnym działała nie tylko na nich. Brak zawodnika West Hamu w kadrze otwiera szerokie możliwości dla pozostałych bramkarzy aspirujących do gry w bramce. Dlatego każdy z nich chce otrzymać powołanie

Jedno powołanie więcej

Czesław Michniewicz kilka tygodni temu zapowiedział, że na mistrzostwa świata zabierze czterech bramkarzy. Selekcjoner ma łatkę trenera zadaniowca, więc raczej wiedział, co robił, decydując się na taki krok. W 26-osobowej kadrze znalazło się trzech golkiperów. Jako ostatni powołanie otrzymał Kacper Tobiasz z Legii Warszawa. Opiekun kadry dobrze zna zawodnika „Wojskowych”, więc wie, na co go stać. Mimo tego, że Kamil Grabara występował w tym sezonie w Lidze Mistrzów, Michniewicz zdecydował, że do treningów z reprezentacją dołączy „Tobi”. To tylko ukazuje, jak nisko w hierarchii znajduje się Grabara u obecnego selekcjonera. Może to trochę być dziwne, bo przecież Michniewicz opierał młodzieżówkę na zawodniku mistrza Danii. A to już był ewidentnie policzek od selekcjonera. Być może właśnie przez tę niefortunną wypowiedź? Koniec końców Kamil na Mundial się wybrał, bo zajmie miejsce Drągowskiego. Futbol jest nieprzewidywalny i może się okazać, że Grabara wskoczy do bramki i będzie bohaterem narodowym

A może po prostu zawali nam cały turniej? Niezależnie od tego, jaką rolę odegra Grabara na Mistrzostwach Świata, powinien docenić powołanie. Gdyby naprawdę zależało mu na dobrych wynikach zespołu, wyjaśniłby całą sytuację z drużyną. Na pewno znajdą się kibice, którzy jego wypowiedź zinterpretują jako odmowę gry w narodowych barwach, obrażanie się na selekcjonera lub przekonanie o własnej nieomylności. Żadne rozwiązanie raczej nie przynosi mu chwały. Tak jak idiotyczne słowa po nie otrzymaniu powołania. Piłka nożna uczy pokory i już nie takie charaktery jak Grabara tego doświadczyły. Wielkie turnieje są ku temu doskonałą okazją, bo oczy całego świata są zwrócone na 32 zespoły. Fani z zaciekawieniem śledzą każdą informację na temat swoich reprezentacji. Dlatego najlepiej będzie dla Kamila, jeśli skupi się na aspektach czysto sportowych. O udzielanie wywiadów niech go głowa nie boli, bo to rola doświadczonych zawodników. Zdecydowanie pomoże mu to w dalszej karierze

Reprezentacja to nie Caritas

Te słowa Tomasza Hajto są adekwatne do sytuacji z wypowiedzią Grabary. Zawodnik, który wylewa swoje żale przed dziennikarzami, raczej nie będzie wzmocnieniem dla zespołu. Może swoją osobowością pogorszyć atmosferę w szatni, a to doprowadzi do niekorzystnych wyników. Słowa bramkarza nie świadczą w żaden sposób pozytywnie o nim samym. Skoro samemu nie jest w stanie dojść do takich wniosków, ktoś musi go o tym uświadomić. Nie są to dobre sygnały płynące z kadry na kilka dni przed meczem z Meksykiem. Ale i tak winny jak zwykle będzie tylko selekcjoner.