Manchester City niezmiennie faworytem do mistrzostwa?

Manchester City utrzymał przewagę

Mecz pomiędzy Manchesterem City, a Liverpoolem dał nam odpowiedzi na wiele pytań. Nie jest ustalona natomiast jedna kwestia – kto ostatecznie sięgnie po mistrzostwo Anglii. Faworytem pozostają „Obywatele”, którzy mają punkt przewagi nad The Reds. Istotny będzie też terminarz, który korzystniej wygląda dla ekipy Pepa Guardioli. Pytanie jednak czy przy tak mocnych drużynach z jakimi mieliśmy w niedzielę do czynienia w bezpośrednim pojedynku, terminarz ma jakiekolwiek znaczenie. Manchester City i Liverpool są bowiem praktycznie nieomylni.

Na Etihad obejrzeliśmy bez wątpienia jeden z najlepszych meczów całego sezonu Premier League. Mówi się, że hity w wielu ligach zawodzą, jak na przykład spotkanie Lecha z Legią. Pojedynek w niebieskiej części Manchesteru natychmiast stał się klasykiem przez duże K. Długo oba kluby rozgrywały go na wzorowej intensywności. Widać było, że spotkały się zdecydowanie najlepsze dwie drużyny w całej lidze, bo tam po prostu paliła się murawa.

Magia João Cancelo – Manchester City ma obrońcę perfekcyjnego

Nie można było odmówić piłkarzom bajecznej techniki – swoje atuty pokazał między innymi João Cancelo. Portugalczyk chciał zgłosić swoją kandydaturę na najpiękniejsze podanie ostatnich tygodni. W kwietniu oglądaliśmy bowiem wyborne dogrania Phila Fodena czy Viníciusa, a Cancelo dopisał się do tej listy. Trudno w tym sezonie znaleźć słaby punkt tego defensora. To człowiek, który pokazuje jak wszechstronny może być w dzisiejszych czasach boczny obrońca.

Czy u Trenta Alexandra-Arnolda coś wymaga poprawy? Manchester City udowodnił, że tak

Trochę inny profil piłkarza obserwowaliśmy wczoraj w Liverpoolu w przypadku Trenta Alexandra-Arnolda. Anglik ma to do siebie, że potrafi zagrać bajeczną piłkę w pole karne i bije wszelkie rekordy pod względem asyst obrońców w Premier League, ale nie jest to zawodnik kompletny. W meczu przeciwko Manchesterowi City można było dostrzec, że to w osobie Anglika Citizens upatrzyli sobie słaby punkt w defensywie. Gospodarze grali masę piłek za plecy Alexandra-Arnolda, bo wiedzieli, że fachowcem od zwalczania tego typu podań on nie jest.

Virgil Van Dijk – skała, u której zawodzi jedynie wyprowadzanie piłki

Zupełnie inaczej sytuacja miała się z osobą Virgila Van Dijka. Holender teoretycznie raz nie dogadał się z Alissonem, ale to by było na tyle z krytykowania stopera The Reds. W jego przypadku widać bowiem, co charakteryzuje go jako obrońcę wybitnego. Przede wszystkim umiejętność gry w pojedynkach 1vs1 – nie ma drugiego takiego zawodnika, który budziłby tak wielki postrach wśród napastników. Virgil jest pod tym względem wyjątkowy, ale nie można jeszcze powiedzieć, żeby był idealny. Najwięcej zarzutów do Holendra można mieć w aspekcie wyprowadzenia piłki, bo w ostatnich tygodniach nie wygląda to perfekcyjnie.

Kevin de Bruyne – każde dotknięcie piłki jest czarujące

Trudno wskazać piłkarza z ofensywy obu klubów, który zrobił zdecydowanie więcej od reszty. Zaimponował oczywiście tradycyjnie Kevin de Bruyne. Andrzej Twarowski określił Belga jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Anthony’ego Taylora najlepszym pomocnikiem bez podziału na pozycje. Nie można temu zawodnikowi odmówić, że jest w stanie wyczarować z futbolówką wszystko i udowadnia z meczu na mecz, że mało jest tak znakomitych graczy na świecie. Są tacy piłkarze jak De Bruyne, Bernardo Silva i Cancelo, których docenia się dopiero, gdy się ich ogląda, a nie po samych liczbach.

Terminarz Manchesteru City – optymistyczny trzeba przyznać

Brighton, Watford, Leeds United, Newcastle, West Ham i Aston Villa to pozostali rywale, z którymi przyjdzie się w tym sezonie jeszcze mierzyć ekipie prowadzonej przez Pepa Guardiolę. Z jednej strony nie są to ligowi potentaci. Jedynie West Ham ma w tym sezonie z tej całe wymienionej grupy aspiracje do tego, żeby zagrać w przyszłej kampanii w europejskich pucharach. Reszta takich oznak już nie wykazuje i „Obywatele” będą do tych wszystkich potyczek przystępowali w roli zdecydowanego faworyta.

West Ham jest przecież bez formy w lidze, a w dodatku Citizens potrafią z nimi grać w ostatnich latach wybornie. Nikt więc nie może odebrać Manchesterowi City tytułu mistrzowskiego poza… samym Manchesterem City. Niedawno miał miejsce mecz zespołu z niebieskiej części tego miasta na Selhurst Park przeciwko Crystal Palace. Tam podopieczni Patricka Vieiry efektywnie przeciwstawili się maszynie Guardioli i pokazali, w jaki sposób można nie stracić gola w obu spotkaniach ligowych z Manchesterem City. „Orły” powinny być drogowskazem dla innych klubów z Premier League.

Terminarz Liverpoolu – nie należy on mówiąc wprost do najłatwiejszych

Manchester United, Everton, Newcastle, Tottenham, Aston Villa, Southampton i Wolverhampton. Terminarz Liverpoolu prezentuje się znacznie mniej wesoło dla The Reds na papierze od tego, co przed sobą ma Manchester City. Nie ma tu bowiem meczów, w których zespół Jürgena Kloppa będzie mógł zagrać na pół gwizdka, a i tak pokona swojego rywala. Trzeba będzie się mocno sprężyć między innymi na Tottenham, który teraz znajduje się w doskonałej dyspozycji. Antonio Conte odrestaurował nie tylko pojedynczych piłkarzy, ale przede wszystkim cały klub z północnego Londynu.

Derby Merseyside to tylko z pozoru łatwy mecz dla Liverpoolu. Everton musi teraz walczyć wściekle o każdy punkt, jeśli nie chce „przejść do historii” i po raz pierwszy od niepamiętnych dla współczesnego człowieka czasów spaść do Championship. Manchester United ma już dość ciągłych kompromitacji i w meczu nazywanym „Bitwą o Anglię” będzie chciał również za wszelką cenę urwać punkty The Reds. Liverpool zmierzy się też z Wolverhampton, które nie traci jeszcze nadziei na europejskie puchary. Terminarz nie rozpieszcza klubu Merseyside, a przy okazji sytuuje Manchester City w bardziej korzystnym położeniu na finiszu sezonu.