Manchester City pokonuje Wolverhampton 5:1. Show Kevina De Bruyne

Kevin De Bruyne - MVP meczu z Wolves

W środowy wieczór Manchester City pokonał Wolverhampton na Molineux aż 5:1. Głównym aktorem tego spektaklu był Kevin De Bruyne. Jak wyglądało to spotkanie? 

Dzisiaj każdy fan gospodarzy idący na Molineux zdawał sobie sprawę z powagi zadania czekającego Wilki. W końcu przyjechał sam mistrz Anglii, Manchester City. Natomiast patrząc z perspektywy The Cityzens, którzy pokonali ostatnio Newcastle, stadion Wolves nie był dla nich nigdy łatwym terenem. Od kiedy drużyna w pomarańczowych strojach wróciła do Premier League City wygrało tutaj tylko raz. Natomiast dzisiaj miało być inaczej i co więcej – było inaczej.

Znana z mocnych startów ekipa Guardioli rozpoczęła strzelaninę już w siódmej minucie, gdy De Bruyne pokonał Sa po podaniu Bernardo Silvy. Na odpowiedź gospodarzy długo nie trzeba było czekać: już cztery minuty po otwierającej bramce City wyrównał Dendoncker. Jednakże radość na Molineux nie trwała długo, albowiem pięć minut po bramce na 1:1 gola na 2:1 zdobył – a jakże – Kevin De Bruyne. Co ciekawe, zrobił to po raz drugi lewą nogą. Co więcej, Belg chwilę później podwyższył na 3:1 i znów zrobił to lewą nogą!

Koncertowa gra De Bruyne nie mogła jednak przyćmić bardzo dobrego spotkania w wykonaniu City. Cyrkulacja piłki na najwyższym poziomie szybkości, dokładności i efektywności pozwała walczyć z Wolverhampton. Wilki próbowały zablokować środek pola i kontrować za pomocą Neto czy Chiquinho, lecz przy tak dysponowanym City na niewiele się to zdało. Do przerwy było 3:1.

Stempel

Druga część meczu rozpoczęła się nieco nerwowo. O ile w pierwszej połowie City miało aż 65% posiadania piłki, o tyle po zmianie stron w pierwszych minutach proporcje dzieliły się mniej więcej na pół. Jednakże w takich właśnie chwilach przydają się piłkarze w pojedynkę wygrywający mecze. I takim kimś dzisiaj był Kevin De Bruyne. Po cudownej kombinacji z lewej strony Belg zagrał piłkę w uliczkę do Fodena. Ten dośrodkował ją do Sterlinga, ale piłka przeleciała za Anglika i odbiła się od obrońcy, zaś do niej dopadł De Bruyne i wykończył na 4:1. Jednocześnie były piłkarz Wolfsburga stał się najlepszym strzelcem ligowym w tym sezonie na Molineux obok napastnika Wolves, Raula Jimeneza. Ten chwilę przed czwartym golem City starł się z Armericiem Laportem dość niebezpiecznie. Moment później Hiszpan musiał opuścić boisko z powodu urazu.

Ale nawet to nie zmieniło podejścia City. Całkowita dominacja – tak można opisać finalne minuty. Najpierw w słupek (po podaniu De Bruyne) zaliczył Foden, później niecelnie w doskonałej sytuacji uderzał Raheem Sterling, ostatecznie De Bruyne uderzył również w słupek. Mógł być spokojnie dużo, dużo wyższy wynik na korzyść City. Tak się jednak nie stało. Mimo to w samej końcówce Sterling i tak wbił gola na 5:1.

Manchester City drugi mecz z rzędu zakończył z pięcioma bramkami na koncie. Przy tym upewnił się, że to on jest faworytem do zdobycia mistrzostwa Anglii. Kevin De Bruyne starczył na rozbite Wolverhampton, które musi pożegnać się z marzeniami o europejskich pucharach. Czy tak się to zakończy? O tym przekonamy się już w najbliższych tygodniach.

 

Dodaj komentarz