Louis van Gaal i sprawdzona szkoła trenerska

Mistrzostwa świata to impreza, na której główną rolę odgrywają piłkarze. Niesamowite akcje, piękne gole, czy fantastyczne parady bramkarzy- przede wszystkim na tych elementach turnieju skupiona jest cała uwaga. Niemniej Mundial jest doskonałym poligonem do zderzeń różnych myśli trenerskich. Jednym ze szkoleniowców, dla którego jest to idealna okazja do zweryfikowania swojej strategii jest Louis van Gaal. Holender to bardzo znana postać w świecie futbolu, bo ma w swoim CV kilka ciekawych trofeów. Ale nie tylko to go wyróżnia, bo jest też przeciwnikiem meczu o trzecie miejsce, czy ma „nosa” do golkiperów.

Louis van Gaal i reprezentacja Holandii

Aktualna przygoda trenera z reprezentacją „Oranje” jest już trzecią w jego karierze. Po raz pierwszy van Gaal objął stanowisko selekcjonera swojej kadry narodowej w 2000 roku. Ciekawym faktem związanym z tym wydarzeniem jest to, że Holendrów przejął po nieudanej kampanii w roli trenera Barcelony. Był tam oskarżany o sprowadzanie i promowanie w zespole swoich rodaków. Ale nie tylko o to, bo dwa sezony z rzędu odpadał w fazie grupowej LM (97/98 i 98/99). Na Camp Nou był witany przez kibiców „Blaugrany” gwizdami, a żegnany białymi chusteczkami. Jego trudny charakter już wtedy dawał się we znaki. Nie tylko zawodnikom, ale i działaczom „Dumy Katalonii”. W 2000 roku dał się wyprzedzić w La Liga Deportivo La Corunia i złożył rezygnację. A później otrzymał nominację od krajowej federacji. Spadł z wysokiego konia, więc władze związku uznały, że jest odpowiednim kandydatem do tej roli.

Szybko przekonali się, że nie był to trafny wybór, bo Holendrzy pod jego wodzą nie awansowali na Mundial w 2002 roku. Drużyna grała przewidywalnie, a Louis van Gaal „na siłę” stawiał na swoich zawodników, czym zraził do siebie media. Po raz pierwszy od 1986 roku „Oranje” nie awansowali na międzynarodowy turniej. Zdecydowanie lepiej wyglądała druga kadencja van Gaala ze swoją reprezentacją, która rozpoczęła się w 2012 roku. Po nieudanym Euro, na którym Holendrzy nie wyszli z grupy, Louis van Gaal osiągnął wielki sukces na MŚ w Brazylii, bo zdobył brązowy medal. Kadra narodowa nie grała wtedy pięknie, tylko pragmatycznie. Ta taktyka nie sprawdziła się dopiero w półfinale. Wtedy, już przed meczem z Argentyną, trudno było wskazać faworyta. Na boisku obydwa zespoły skupiały się na obronie, nikt nie chciał przejąć inicjatywy. Porażka w rzutach karnych (2:4) pozostawiła niesmak, ale nikt nie stawiał, że Holendrzy dotrą aż do czołowej czwórki.

„Krul jest tylko jeden”

Takie nagłówki pojawiały się na stronach czasopism sportowych po ćwierćfinale MŚ w 2014 roku. Chodziło oczywiście o Tima Krula- bramkarza reprezentacji Holandii. Co ma z tym wspólnego Louis van Gaal? A no to, że w 119 minucie spotkania z Kostaryką wprowadził na boisko tego golkipera, bo jego zdaniem lepiej nadawał się do konkursów rzutów karnych niż Jasper Cillessen. Doświadczony szkoleniowiec nie pomylił się, bo jego drużyna wygrała w serii „jedenastek” 4:3 i zameldowała się w półfinale. Był to swego rodzaju element zaskoczenia, bo mało który trener zdecydowałby się na taki ruch. Nigdy przedtem i nigdy później już czegoś takiego nie widziałem. Była to suwerenna decyzja van Gaala, która zapewniła mu sukces w postaci awansu do strefy medalowej. Wielu kibiców na całym świecie właśnie przez ten incydent kojarzy brazylijski Mundial. Jak również przez to, że absolutną rewelacją owego turnieju była Kostaryka. A w samym środku tego „misz-maszu” Louis van Gaal.

Na tegorocznej imprezie piłkarskiej również postanowił zadziwić świat z wyborem bramkarza. W inauguracyjnym spotkaniu dla „Oranje” w pierwszym składzie znalazł się Andries Noppert. 28-latek w meczu z Senegalem zaliczył debiut (!) w narodowych barwach. Bramkarz, który błąkał się po niższych ligach we Włoszech, a w ojczyźnie grywał w przeciętnych klubach. Jednakże Louis van Gaal nie patrzy na przeszłość piłkarza, tylko na jego obecną dyspozycję, a ta jest wysoka. Drużyna z „Czarnego Lądu” okazała się bardzo wymagającym rywalem, więc Noppert musiał utrzymać koncentrację przez cały mecz. Kilka razy nawet ratował swoich kolegów przed utratą gola. Widać, że facet ma papiery na fajnie granie, a ten turniej może go wypromować. Coś czuję, że po MŚ wszyscy będą mówić, że Louis van Gaal znowu miał rację. A to tylko potwierdza, że jest on fachowcem w swojej dziedzinie. Takie turnieje jak Mundial potrzebują takich trenerów.

Mecz o brąz? Wykluczone!

Louis van Gaal znany jest z jeszcze jednej, trochę kontrowersyjnej wypowiedzi. Właściwie chodzi o sam pogląd, bo Holender uważa, że nie powinno się rozgrywać meczu o trzecie miejsce. Zdaniem Holendra na Mundialu można zdobyć tylko jeden tytuł- mistrza świata. Poza tym, według niego, można rozegrać świetny turniej, a po dwóch porażkach wracać do domu z niczym. Trudno się nie zgodzić z argumentami Holendra, bo w jego słowach jest sporo logiki. Co ciekawe jedna z największych gwiazd w historii holenderskiego futbolu- Arjen Robben- wtóruje swojemu rodakowi w tej kwestii: „Trzecie czy czwarte- jakie to ma znaczenie? Liczy się wyłącznie tytuł. Jak dla mnie rozgrywanie tego meczu mija się z celem”. Tak wypowiadał się Robben po przegranym półfinale z Argentyną w 2014 roku. Choć akurat u zawodników można wyczuć, że używają takich słów, bo są rozgoryczeni porażką, to mimo wszystko było widać, że Holendrzy byli w tym zgodni.

Z tym pomysłem nie zgadzam się z trenerem, bo uważam, że Mundial powinien oferować wszystkie trzy medale. Mecz o trzecie miejsce często nazywany jest „finałem pocieszenia”, bo biorą w nim udział przegrani. Niemniej brązowy medal tym się różni od srebrnego, że trzeba go wygrać. Aby otrzymać tę nagrodę, należy strzelić gola więcej od przeciwnika. Czyli zespół musi wykonać dokładnie to, o co chodzi w piłce nożnej. Poza tym średnio w tych starciach pada aż 5 bramek. Jest to spowodowane tym, że drużyny nie mają już nic do stracenia, wiedzą, że przeszła im koło nosa szansa na zdobycie tytułu mistrza świata, więc wszystkie swoje siły rzucają na to starcie, bo brąz gwarantuje miejsce w historii. Jest to laur zdobyty na turnieju międzynarodowym, a zwycięzców pamięta się latami. Mecz o trzecie miejsce jest niezbędny, bo nadaje Mundialowi jeszcze większej rangi. Louis van Gaal powinien to zrozumieć, bo sam ma mentalność zwycięzcy.

Czy van Gaal po Mundialu zakończy karierę?

71-letni szkoleniowiec wygrał w futbolu wszystko. Zwiedził kilka krajów, w których prowadził topowe zespoły. Potrafił z tymi zespołami osiągać ogromne sukcesy. Nie zabrakło też porażek w jego karierze, ale wiadomo, że są one najlepszymi nauczycielami. Van Gaal nic nie wspominał o końcu kariery po MŚ. Choć gdy był menagerem Manchesteru United zapierał się, że to już jego ostatni przystanek. Postanowił jednak inaczej. Dobrze, że jest na Mistrzostwach Świata przedstawiciel starej szkoły trenerskiej. Szkoda by było, gdyby w najbliższym czasie odszedł na emeryturę. Ale jest to nieuniknione i piłka nożna stanie się wtedy o wiele uboższa.