Liga Mistrzów: Wynik grupy śmierci! – FC Porto 1-3 Atletico Madryt

Szósta kolejka Ligi Mistrzów przyniosła nam wiele decydujących pojedynków. Wśród wtorkowych meczy tego typu, grzechem byłby brak wymienienia starcia FC Porto – Atletico Madryt. Przed spotkaniem na Estádio do Dragão żadna z wymienionych drużyn nie była pewna swojej sytuacji w grupie B. „Smoki” z pięcioma punktami, natomiast Hiszpanie z zaledwie jednym „oczkiem” mniej. Sprawa awansu którejś z ekip miała rozstrzygnąć się po tym pojedynku. Defensywne problemy i słaba forma mistrzów Hiszpanii dawały coraz większe nadzieję FC Porto, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Za nami kapitalne spotkanie, które trzymało w napięciu widza przez pełne 90 minut.

Zapowiedź do tego meczu znajdziesz tu – Atletico Madryt bez obrońców, a już dziś mecz z Porto o awans do 1/8 finału LM – (futbolinfo.pl)

Image

Tabela grupy B przed ostatnią kolejką fazy grupowej LM

1 połowa

Początek dość bierny, kontuzja Luisa Suareza

Mecz rozpoczął się od kilku fauli z jednej, jak i drugiej strony. Od pierwszych minut widać było, że stawka tego pojedynku jest niesamowicie duża. Atletico starało się rozgrywać piłkę i trzeba przyznać, iż lepiej rozpoczęli ten mecz. Było widać to chociażby po ich ekwilibrystycznych podaniach. Dzięki uważnej grze Portugalczyków nic jednak z tego nie wychodziło. „Próby” to słowo jakie definiowało pierwszy kwadrans tego starcia. Kompletnie nie miało to przełożenia na jakieś poważniejsze sytuacje, gdyż ustawienie obu formacji obronnych było wzorowe. W 12 minucie z powodu urazu musiał zejść z boiska Luis Suarez. Zrozpaczony Urugwajczyk opuścił murawę, a zastąpił go Matheus Cunha.

Image

W końcu konkrety

Mimo nudnego początku, z czasem mecz nam się zdecydowanie uatrakcyjniał. Do kapitalnej akcji doszło w 22 minucie, kiedy zabawił się z obrońcami FC Porto, Thomas Lemar. Po wielkim zamieszaniu w polu karnym minął się z piłką Antoine Griezmann. Na tym jednak nie koniec, gdyż do futbolówki dopadł Marcos Llorente. Hiszpan uderzył na bramkę rywali, jednak fantastyczna interwencja Diogo Costy uchroniła gospodarzy od straty gola. Ciekawsze sytuacje oczywiście rozgrywały się na połowie FC Porto. Portugalczycy nie pozostali choć na chwilę dłużni, więc ich akcje również mogliśmy zobaczyć.

Momenty FC Porto

Sumując pierwsze 30 minut trzeba przyznać, iż lepsi byli piłkarze Atletico. Podopieczni Diego Simeone jednak słabli, a ich przeciwnicy czując to coraz bardziej na nich naciskali. Składne akcje to coś, co definiowało grę wicemistrzów Portugalii przez ponad pięć około 15 ostatnich minut pierwszej połowy. Coraz częstsze błędy defensywne dawały o sobie znać poprzez regularne strzały przeciwników. Luis Diaz w 31 minucie miał bardzo dobrą szansę na gola. Dostał piłkę w polu karnym, uderzył, natomiast Oblak był na posterunku. Okazję na dobicie futbolówki do siatki miał Mehdi Taremi, jednak tutaj również, jak we wcześniejszej sytuacji Griezmanna nie trafił w cel. Nie były to jedyne szansę podczas tych minut, natomiast nic sensownego z tego nie wyniknęło. Do przerwy na tablicy wyników, tak jak na początku widniał wynik 0:0.

2 połowa

Początek wciąż dla FC Porto

Z racji tego, że w drugim meczu grupy B również po pierwszej połowie widniał wynik remisowy (AC Milan 1:1 Liverpool) sprawa awansu kogokolwiek utrzymywała się bez większych zmian. Mimo, iż ekipa FC Porto na ten moment miała awans, to oni lepiej rozpoczęli drugą część meczu. Taremi miał 100-procentową sytuację zaraz po wyjściu z szatni, jednak nie trafił w bramkę. Potem tylko świetne interwencje Jana Oblaka ratowały Atletico od straty bramek.

Chwila nieuwagi i… GOL!

Mistrzowie Hiszpanii doszli do głosu, a w 56 minucie doszło do momentu kulminacyjnego. Czemu to było aż takie istotne? Wszystko spowodowane tym, że był rzut rożny. Ten został niespodziewanie zamieniony na gola przez Antoine Griezmanna, dla którego to już czwarta bramka w tej edycji Ligi Mistrzów.

Bijatyka, nie mecz

Niezwykle mocno zagotowało się na Estádio do Dragão! Po lekkim spięciu doszło do ciosu w twarz ze strony Yannicka Carrasco do zawodnika FC Porto. Belg oczywiście zszedł i wydawało się, że Porto będzie grało z przewagą jednego zawodnika. Ten przywilej nie trwał jednak długo i druga czerwień w tym meczu była wyciągnięta w stronę Wendella, oczywiście zasłużenie. Żółte i czerwone kartki sypały się hurtowo, a ostatnią „czerwień” dostał Augustin Marchesin, czyli rezerwowy bramkarz. Kara ta była za wyzwiska, kierowane z pozycji ławki rezerwowych. Wrócił stary „dobry” Pepe, który również dołączał się do tego typu sytuacji. Od czasu pierwszej czerwonej kartki nikt nie stwarzał sobie żadnych podbramkowych sytuacji.

https://twitter.com/IFAST29/status/1468332163250724870?s=20

https://twitter.com/F1avs/status/1468334348667600900?s=20

Znowu piłka nożna!

Kilka zmian w FC Porto i w końcu ruszył mecz piłki nożnej. Zarówno jedni, jak i drudzy powrócili do gry w swoją dyscyplinę, a stwarzanie sobie sytuacji powróciło do normy. Logiczne było to, że w obliczu przegrywania meczu, Portugalczycy rzucą się na rywali. To wykorzystało Atletico, które za pomocą kontrataku po raz kolejny zdobyli bramkę w tym meczu. Dokładniej był to Angel Correa, który idealnie odnajduje się w roli „Jokera”.

To już jest koniec – FC Porto poza Ligą Mistrzów

Rozbici emocjonalnie byli już piłkarze FC Porto. Brak nadziei na odrobienie dwubramkowej straty był na tyle silny, że koncentracja została w ich szeregach obronnych była kompletnie załamana. Gola na 0:3 zdobył Rodrigo de Paul! Chwilę później bramkę honorową z rzutu karnego zdobył Sergio Oliveira. Bramka Portugalczyka, jak się okazało, była tą ostatnią dla Porto w Lidze Mistrzów.

https://twitter.com/LGvideos_/status/1468338236095401989?s=20

https://twitter.com/tntsportsmex/status/1468339409623867392?s=20

Podsumowanie

Koniec marzeń FC Porto o Lidze Mistrzów! Mimo wszystko mistrzowie Portugalii nie powinni czuć wstydu przed własną publicznością. Poza wynikiem i bandyckimi faulami zaprezentowali się bardzo dobrze, a ich świetne występy i tak przekuły się na nagrodę. Z racji, iż AC Milan przegrał z Liverpoolem 1:2, będą grali w Lidze Europy. Jeżeli chodzi zaś o Atletico, mimo wysokiego wyniku nie zasłużyli na zwycięstwo i byli drużyną dużo gorszą. Dzięki tym trzem punktom grają jednak dalej i to się liczy.

 

________________________________________________________________________________________________________

 

Liga Mistrzów

Estádio do Dragão

FC Porto 1:3 Atletico Madryt (0:0)

Strzelcy bramek:

Antoine Griezmann (56’) (ATM)

Angel Correa (90’) (Antoine Griezmann) (ATM)

Rodrigo de Paul (90+2‘) (ATM)

Sergio Oliveira (90+6’) (POR)

 

 

Składy

Skład FC Porto: Diogo Costa, Zaidu Sanusi (63’ Wendell) (70’ cz.k), Pepe (69’ ż.k), Chancel Mbemba, Joao Mario (81’ Sergio Oliveira), Luis Diaz, Marko Grujic (81’ Jesus Corona), Vitinha, Otavio (67’ ż.k) (81’ Fabio Vieira), Mehdi Taremi (32’ ż.k) (81’ Toni Martinez), Evanilson

Ławka rezerwowych: Goncalo Oscar Albuquerque Borges, Fabio Cardoso, Jesus Corona, Bruno Costa, Wilson Manafa, Agustin Marchesin (75’ cz.k), Toni Martinez, Francisco Meixedo, Nanu, Sergio Oliveira, Fabio Vieira, Wendell

Trener: Sergio Conceicao

Wykluczeni z gry: Francisco Conceicao, Ivan Marcano, Pepe, Claudio Ramos, Mateus Uribe

 

 

Skład Atletico Madryt: Jan Oblak, Mario Hermoso, Geoffrey Kondogbia, Sime Vrsaljko, Marcos Llorente, Yannick Carrasco (67’ cz.k), Rodrigo de Paul, Koke, Thomas Lemar (66’ Angel Correa) (67’ cz.k), Luis Suarez (12’ Matheus Cunha) (83’ Renan Lodi), Antoine Griezmann

Ławka rezerwowych: Ibrahima Camara, Angel Correa, Matheus Cunha, Christian Gomez Vela, Fran Gonzalez, Hector Herrera, Joao Felix, Benjamin Lecomte, Renan Lodi

Trener: Diego Simeone

Wykluczeni z gry: Felipe, Jose Maria Gimenez, Ivan Saponjic, Stefan Savic, Kieran Trippier

 

 

 

Sędzia główny: Clément Turpin (Francja)