Liga Mistrzów: Liverpool górą na Stadio Giuseppe Meazza. Inter w trudnej sytuacji przed rewanżem. Inter 0:2 Liverpool

Wczorajszy mecz PSG-Real to jeszcze nie koniec sportowych emocji w Lidze Mistrzów. W środę przenieśliśmy się do Mediolanu, gdzie na Stadio Giuseppe Meaza w dzielnicy San Siro Inter podejmował gości z odległego Liverpoolu. Mimo bardzo dobrej postawy Mistrza Włoch, to The Reds wygrali to starcie 2:0 i udowodnili, że słusznie stawiano ich w roli faworyta do zwycięstwa w całych rozgrywkach

Oczekiwania przed meczem

Po losowaniu par 1/8 finału Ligi Mistrzów wielu zakładało, że obok hitowego starcia Paris Saint-Germain z Realem Madryt, to właśnie mecz Inter – Liverpool dostarczy widzom najwięcej emocji. Dlatego też od samego początku wszyscy nastawiali się na 90 minut genialnego widowiska trzymającego w napięciu do ostatnich sekund. Czy faktycznie słusznie? Z jednej strony naprzeciw siebie stają wiceliderzy swoich lig, z drugiej ich mecze w fazie grupowej wcale nie były tak wybitne.

Początek meczu

Od pierwszych minut na Stadio Giuseppe Meazza dało się wyczuć atmosferę prawdziwego piłkarskiego święta. Po odegraniu hymnu Ligi Mistrzów i zaprezentowaniu składów obu drużyn zaczęliśmy całe widowisko.

Z początku za kreowanie ataków odpowiedzialna była głównie drużyna Liverpoolu. Anglicy za wszelką cenę chcieli udowodnić, że miano faworyta nie wzięło się znikąd. Inter natomiast, ustawiony nieco niżej skutecznie te akcje gości niwelował.

Na pierwszą groźną sytuację czekać trzeba było do 9. minuty. Wtedy to po nieco za krótkim wybiciu obrońcy Nerazzurrich z woleja niecelnie uderzał Thiago.

Gospodarze przy piłce utrzymywali się raczej rzadko. Nie oznacza to jednak, że nie dochodzili do swoich okazji. Było tak choćby po strzale Calhanoglu w poprzeczkę w 16. minucie, gdy wielu widziało już piłkę w bramce. Ta jednak wróciła na pole gry, a wynik pozostał niezmienny.

Przebieg pierwszej połowy

Po dość jednostronnym początku, z czasem narracja w meczu się wyrównała. Ciężko było wskazać jednego dominatora. Co prawda Liverpool oddał więcej strzałów, za to żaden z nich nie stanowił wielkiego zagrożenia dla bramki Handanovicia. Gra toczyła się głównie w sektorze środkowym boiska. Warto wyróżnić szczególnie postaci Hakana Calhanoglu oraz Marcelo Brozovicia, którzy wielokrotnie skutecznie potrafili wyjść spod pressingu drużyny Kloppa.

Z ciekawszych akcji wymienić warto między innymi niecelny strzał przewrotką autorstwa Sadio Mane z 23. minuty czy równie niecelne uderzenie z rzutu rożnego Trenta Alexandra-Arnolda. Anglik próbował zaskoczyć bramkarza Interu także 3 minuty później, ale i tym razem nie znalazł drogi do bramki.

Końcówka pierwszej części gry

Pod koniec pierwszej połowy inicjatywę prawie całkowicie przejął zespół z Mediolanu. To oni byli bliżej otwarcia wyniku między innymi po strzale głową Skriniara w 40. minucie. Ostatecznie jednak Nerazzurri nie wykorzystali swoich okazji i do przerwy mieliśmy remis 0:0.

Minuty po przerwie

Ku zaskoczeniu wielu obserwatorów, to Inter lepiej wszedł w drugie 45 minut. Nerazzurri całkowicie zdominowali zespół przyjezdnych i zamknęli Liverpool na własnej połowie. Pomogła w tym bardzo niepewna i ryzykowna gra obrońców The Reds, którzy zdawali się zlekceważyć przeciwników i decydowali się na różne popisowe zagrania.

W 47. minucie po wycofaniu piłki przed pole karne, do strzału z pierwszej piłki złożył się Brozović. Futbolówka po strzale Chorwata poleciała jednak kilka metrów obok słupka.

Jeszcze groźniej pod bramką Alissona zrobiło się 6 minut później, gdy po podaniu Ivana Perisicia, z piłką minął się Lautaro Martinez. Tylk0 kilku centymetrów zabrakło Argentyńczykowi aby w tej sytuacji dać swojemu zespołowi bardzo cenne prowadzenie. Być może napastnik miałby łatwiejsze zadanie, gdyby otrzymał podanie po ziemi, a nie na wysokości głowy.

Kolejne minuty, obraz gry w drugiej połowie

Po bardzo intensywnym początku drugiej części gry, tempo meczu zaczynało powoli spadać. W dalszym ciągu drużyną zdecydowanie aktywniejszą pozostawał Inter, ale przewaga nie była aż tak widoczna jak w pierwszych 10 minutach po przerwie. Dużo do tego wniosło także nieuniknione zmęczenie, jakie podopieczni Simone Inzaghiego musieli w końcu odczuwać. Mimo to udało im się nawet zdobyć bramkę, ale Edin Dzeko, który kończył akcję po długim podaniu z obrony był na pozycji spalonej. Chorągiewka sędziego liniowego szybko powędrowała w górę, a Szymon Marciniak nie wahając się ani chwili przyznał piłkę Liverpoolowi.

W 73. minucie po centrze z rzutu rożnego Hakana Calhanoglu, bliski trafienia był Denzel Dumfier, ale Holender pomylił się przy strzale głową i piłka przeleciała nad poprzeczką.

Gol Firmino, Inter 0:1 Liverpool

Tak to często w piłce bywa, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Nie inaczej stało się i w tym meczu. Mimo znaczącej przewagi gospodarzy, to The Reds w końcu trafili do siatki, a strzelcem gola okazał się Roberto Firmino, który idealnie wykorzystał wrzutkę Robertsona z rzutu rożnego.

https://twitter.com/Farahmuktar_/status/1494072995035459588

Drugi gol Liverpoolu. Inter na kolanach

Bramkę Firmino można śmiało uznać za moment przełomowy spotkania. Taki obrót wydarzeń całkowicie podciął skrzydła mediolańczykom, a Liverpool wreszcie złapał wiatr w żagle. Szybko też udało im się podwyższyć prowadzenie. Po fatalnym zachowaniu defensywy Nerazzurrich, strzałem po ziemi Handanovicia pokonał Mohamed Salah.

https://twitter.com/Gooooooo1101/status/1494064978084696080

To ostatecznie dobiło gospodarzy. Co prawda trener Inzaghi próbował ratować jeszcze sytuację wprowadzając nowych zawodników, ale efekt był naprawdę znikomy. Ostatecznie górą z tego starcia wyszła ekipa Jurgena Kloppa, a Inter przed rewanżem na Anfield postawił się w bardzo trudnej sytuacji.

 

Rozgrywki: Liga Mistrzów

Stadion: Stadio Giuseppe Meazza (San Siro) (Mediolan)

Sędzia: Szymon Marciniak (Polska)

Inter 0:2 Liverpool

Bramki: Firmino (75′), Salah (83′)

Inter: Handanović (C) – Skriniar, de Vrij (Ranocchia 87′), Bastoni (Dimarco 90+1′) – Dumfries (Darmian 87′), Vidal (Gagliardini 87′), Brozović, Calhanoglu, Perisić – Lautaro Martinez (Alexis Sanchez 70′), Dzeko

Liverpool: Alisson – Alexander-Arnold, Konate, van Dijk (C), Robertson – Thiago Alcantara (Milner 86′), Fabinho (Jordan Henderson 59′), Elliott (Keita 60′) – Salah, Diogo Jota (Firmino 46′), Mane (Luis Diaz 59′)