Kownacki i reprezentacja Polski

Po derbach Poznania, które zakończyły 10. kolejkę PKO Ekstraklasy nadeszła pora na reprezentację Polski. Czesław Michniewicz rozesłał powołania i od poniedziałku kadrowicze trenują już pod jego okiem. Na zgrupowanie drużyny narodowej nie pojechał Dawid Kownacki, bo chce ten czas spożytkować na dojście do optymalnej dyspozycji w klubie. Zazwyczaj takie zachowania spotykają się z ogromną krytyką, bo odmowa przyjazdu na kadrę, z powodu innego niż kontuzja, zawsze jest niepochlebnie odbierane. Co takiego się wydarzyło w życiu napastnika, że zdecydował się on tak postąpić? Czy zawodnik tym samym zamknął sobie drogę do reprezentacji Polski na „Amen”?

Mundial bez Kownackiego?

Biorąc pod uwagę to, że Kownacki jest aktualnie w niezłej formie (5 goli, 3 asysty), trudno sobie taki scenariusz wyobrazić. W takim razie rodzi się pytanie: po co Dawid zostaje w klubie? Odpowiedź jest bardzo prosta, bo uważa, że dzięki temu osiągnie dyspozycję życia. Fortuna Dusseldorf nie jest klubem, który wypuszcza na zgrupowania reprezentacji pół drużyny. Były napastnik Lecha zdaje sobie z tego sprawę. On doskonale wie, że jeśli teraz opuści kilka treningów w Niemczech, może stracić miejsce w składzie. A, co gorsza, regularną grę, dzięki której zaczął strzelać gole. Kosztowało go to wiele pracy. Postanowił wrócić do Polski, do „Kolejorza”, bo chciał mu pomóc zdobyć tytuł mistrzowski. Jego plan się powiódł, bo poznaniacy zakończyli ligę na pierwszym miejscu, a Kownacki miał spory udział w tym sukcesie (4 gole). To spowodowało, że 25-latek odzyskał pewność siebie, a to jest bardzo ważna cecha dla piłkarza.

Dla napastnika przede wszystkim. Dzięki temu uczuciu przyszły bramki i dobra gra, a to przeniosło się na formę w 2.Bundeslidze. Gdyby Dawid Kownacki pojechał na zgrupowanie przed meczami Ligi Narodów, byłby napastnikiem nr 3 lub 4. Pewnie zagrałby kwadrans z Holandią lub Walią. Uznał, że nie tędy droga, bo te parę minut w żaden sposób nie pomogą mu w walce o skład w klubie i w reprezentacji. Zdecydowanie lepiej jest mieć Kownackiego gotowego w listopadzie na 100%, niż we wrześniu na 60-70%. Z tej perspektywy można napastnika zrozumieć, bo mecze Ligi Narodów są czasami traktowane „po macoszemu”. Jerzy Brzęczek też nie powoływał na te spotkania Roberta Lewandowskiego, bo to tak naprawdę turniej towarzyski. I to właściwie usprawiedliwia decyzję podjętą przez zawodnika Fortuny. Towarzyskie mecze, nawet w formie prestiżowego czempionatu, nie dadzą napastnikowi tyle, co treningi klubowe na pełnych obrotach.

Selekcjoner jest wyrozumiały

Wszystko wskazuje na to, że Czesław Michniewicz przyjął ze spokojem decyzje piłkarza. A to wcale nie było takie oczywiste, bo u niego zasada jest prosta- nie grasz w klubie, nie otrzymasz powołania. Już jakiś czas temu zapowiedział, że jeśli Tymoteusz Puchacz nie będzie zbierał minut w klubie, na Mundial nie pojedzie. Zawodnik Unionu Berlin na zgrupowaniu przed meczami LN się nie pojawił. Podobnie postąpił z Jakubem Moderem, bo wypowiedział się wprost, że piłkarza z angielskiego Brighton nie zabierze na MŚ. To są twarde zasady selekcjonera, które obdarzyły go sukcesem w swojej karierze trenerskiej. Gdy prowadził Legię Warszawa, nie omieszkał odstawić zawodników z „grupy bankietowej”. To byli piłkarze, którzy stanowili o sile „Wojskowych”, a mimo tego Michniewicz odsunął ich od zespołu. To tylko pokazuje, że u niego najważniejsza jest optymalna forma, bo pozwala ona na rywalizację na odpowiednim poziomie. Dawid Kownacki jest wyjątkiem, który potwierdził regułę. Dlaczego akurat on?

Dzieje się tak, ponieważ obaj panowie doskonale się znają. Współpracowali ze sobą w kadrze młodzieżowej do lat 21. Dawid Kownacki pełnił bardzo ważną funkcję w „młodzieżówce”, bo był jej kapitanem. W dużej mierze dzięki niemu udało się pokonać w barażu Portugalię (3:2 w dwumeczu). W fazie grupowej Polacy pod batutą Kownackiego rozprawili się z Belgią (3:2) oraz Włochami (1:0). Dopiero Hiszpania okazała się za mocna (0:5). Kownacki dla „młodzieżówki” był Robertem Lewandowskim. Selekcjoner o tym wie i dlatego przystał na jego prośbę. W normalnych okolicznościach zawodnik Fortuny już nigdy nie powinien otrzymać powołania. Znajomość z selekcjonerem z czasów gry w kadrze U-21 sprawiła, że selekcjoner zrozumiał decyzje zawodnika. To również powoduje, że jego notowania w sztabie szkoleniowym rosną. A to zwiększa jego szanse na występy na Mundialu. Kownacki jest w formie, a z zaufaniem trenera może stać się nawet objawieniem MŚ.

Rywalizacja do miejsca w składzie

Na zgrupowanie przed meczami Ligi Narodów Czesław Michniewicz powołał czterech napastników. Karol Świderski, Krzysztof Piątek, Arkadiusz Milik i Robert Lewandowski. Po czterech ludzi na jedną pozycję mamy również wśród środkowych i prawych pomocników oraz bramkarzy. Dawid Kownacki miał być piątym, który odpowiadałby bezpośrednio za strzelanie goli. Jednak to wcale nie oznacza, że w hierarchii „dziewiątek” zajmowałby ostatnie miejsce. Wiadomo, że niepodważalne miejsce w składzie ma Robert Lewandowski. To od niego rozpoczyna ustalanie składu każdy selekcjoner, bo jest on gwarantem goli. Teoretycznie drugim napastnikiem reprezentacji Polski jest Arkadiusz Milik. Sprawdzony w kadrze, po groźnych kontuzjach nie ma już u niego śladu i strzela bramki dla Juventusu. Choć „Stara Dama” ma w tej chwili kryzys, Polak nie zawodzi, bo jest skuteczny. Występuje już od lat w drużynie narodowej i też jest w stanie zapewnić odpowiedni poziom jakości. Ale ma też swoje mankamenty.

O miejsce obok „Lewego” toczy się w tej chwili zacięta walka. Zarówno w klubach, jak i w reprezentacji Polski. Napastnicy powołani przez Michniewicza wiedzą, że Robert jest poza zasięgiem, więc rywalizację o pierwszy skład rozstrzygną między sobą. Są to przedstawiciele Serie A (Milik, Piątek), MLS (Świderski) oraz 2.Bundesligi (Kownacki). Na papierze najtrudniejsze zadanie ma ten ostatni, bo jako jedyny z tego grona występuje na drugim poziomie rozgrywkowym. Można dywagować, czy Fortuna Dusseldorf jest lepsza od US Salernitany, w której gra Krzysztof Piątek, ale po co? Umiejętności Krzyśka, „Kownasia” i Karola Świderskiego są na podobnym poziomie. Zatem oni wyłonią pośród siebie pierwszego zmiennika do gry na szpicy. Teoretycznie. Chyba że wydarzy się bardzo niepożądany scenariusz i „Lewy” lub Milik załapią jakąś kontuzje, która wyeliminuje ich z udziału w MŚ. Wszyscy trzej są w formie, więc o obsadę pozycji napastnika martwić się nie musimy.

MŚ trampoliną do wielkiej kariery

Dawid Kownacki ma 25 lat, więc jest w wieku, w którym piłkarz jest jeszcze w stanie się rozwijać. Może jeszcze się wiele nauczyć, a to pomoże mu w karierze. Nie wierzę, że napastnik, który dzieli szatnie w reprezentacji z najlepszym piłkarzem świata, nie chce osiągnąć podobnie wiele, jak on. To działa w myśl zasady: skoro on potrafił tyle zdobyć, to dlaczego mnie ma się to nie udać? Przecież on też biegał po boiskach polskiej ligi, on też przepychał się z obrońcami w naszej ligowej szarzyźnie. Być może droga Kownackiego nie pobiegła podobnie jak Lewandowskiego, ale ma jeszcze trochę czasu, aby wystrzelić. Udowodnił w poprzedniej rundzie, że umiejętności, które posiada, są ponadprzeciętne. Wystarczyło kilka miesięcy w Poznaniu, aby powrócił do wysokiej dyspozycji. Po pół roku spędzonym w Lechu odbudował się na tyle, że jest już poza zasięgiem wszystkich polskich klubów.

Fortuna latem zażądała za napastnika 1,5 mln euro. W tej chwili jego wartość jest już większa, a wystarczyło do tego parę bramek w PKO Ekstraklasie. Talent w nim jest i to całkiem spory, bo nie jednego zawodnika 2.Bundesliga już „rozłożyła” na łopatki. Od Roberta może się wiele nauczyć. Nawet nie musi z nim rozmawiać, bo widać, że szybko chłonie wiedzę. Wystarczy, że będzie go obserwował na treningach. Jeśli człowiek prędko się uczy, wystarczy obserwować, bo nie wszystko wymaga reakcji. Dawid Kownacki pokazał, że nie ma dla niego granic ludzkiej percepcji. Występy na Mundialu u boku Lewandowskiego mogą mu tylko pomóc. Na pewno wziął też ten aspekt pod uwagę przy odrzucaniu powołania od selekcjonera. Droga do reprezentacji (i do MŚ) prowadzi przez klub, a tam „Kownaś” chce być napastnikiem nr 1. Dokładnie tak samo jak zawodnik „Dumy Katalonii”.

Dawid Kownacki wie, co robi

Napastnik Fortuny Dusseldorf dokładnie przemyślał sobie wszystko, zanim poinformował selekcjonera o swojej decyzji. Jest pewny siebie, zdecydowany i chce ulepszać swoje umiejętności. Doszedł do wniosku, że bardziej pomoże mu w tym obecność w klubie, bo czuje, że tam jego pozycja jest coraz silniejsza. Jeśli chodzi o Ligę Narodów, zadanie mamy proste- utrzymać się w Dywizji A. Do tego może nam wystarczyć remis w starciu z Holandią. Dawid Kownacki też o tym wie, więc postanowił, że lepiej pozostać w Niemczech. Dzięki temu lepiej przygotuje się do Mundialu. A właśnie tam „Kownaś” chce ukazać pełnie swoich umiejętności.