Gdy futbol przestaje sprawiać radość

Gdybym dziś zapytał, czy z rzeczy najmniej ważnych, futbol jest dla Ciebie najważniejszy, to czy Twoja odpowiedź byłaby twierdząca? Sądząc jednak po tym, że czytasz ten tekst, wydaje mi się że tak. Dlatego zapytam o jeszcze jedną rzecz. Czy miałeś moment, że futbol przestał sprawiać Ci radość? 

Brzmi to jak tani chwyt reklamowy, jednak jestem przekonany, że każdy bardziej lub mniej zapalony piłkarski kibic przeżywał taki kryzys wiary. Sam nie tak dawno pisałem Wam o krótkim urlopie, który zrobiłem sobie przez kilka tygodni. Myślałem, że to wystarczy, jednak jak się później okazało, radość z oglądania futbolu wróciła tylko na chwilę. 

Klimat, najlepszym bodźcem dla futbolu

Przeżywając kolejny to kryzys, który od zaprzestania oglądania przeze mnie Rosyjskiej Priemjer Ligi pojawiał się coraz częściej, zacząłem zastanawiać się co jest nie tak. Po długich namysłach doszło do mnie, że to co najbardziej przyciąga mnie w piłce to klimat. Każdy z nas ma taki mecz, który choćby był najnudniejszy, to przyciąga swoją otoczką. Potrafimy wczuć się w żyjące tym meczem miasto. W ojców, którzy tak jak ich ojcowie zabierają swoich synów właśnie na ten jeden mecz. 

Powiecie, chłop co odleciał. Jednak czemu tak chętnie oglądacie derby? Dlaczego pomimo kryzysu Barcelony El Clasico zawsze przyciąga setki tysięcy fanów przed telewizory? To właśnie przyciągało mnie do meczów Rosyjskiej Priemjer Ligi. Przez fakt moich zainteresowań i znajomości potrafiłem poczuć co czuje Moskwa, Petersburg, czy zimny Jekaterynburg. Dziś ich miejsce zajęły Rzym, Marsylia czy Rotterdam, będące miastami, mającymi nad sobą niesamowitą aurę. Jednak co najważniejsze są to aglomeracje, potrafiące przenieść swój klimat na stadion, tworząc tym samym podczas meczu niesamowitą atmosferę. 

Oczywiście nie ograniczam się tylko do meczów trzech drużyn. Ich obecność pozwala jednak ponownie “zajarać się” piłką i do meczu takiego Lecha Poznań podejść z taką dziecięcą ciekawością. Wówczas cieszy każda bramka, parada bramkarza ,czy coś co szczerze kocham, czyli odbiór i pressing. Swoją drogą muszę wam kiedyś o tym napisać, bo za mało doceniamy to jak piłkarze w zespole bronią. 

Higiena kibicowska, a więc nie tylko futbol

Choć zabrzmi to głupio, higiena w kibicowaniu jest moim odkryciem sezonu. Nie tak dawno, jak zapewne większość zapalonych kibiców naszej kochanej piłeczki w weekend potrafiłem obejrzeć 10-15 meczów. To męczy niesamowicie. Jak Wam wspomniałem, teraz obejrzę sobie z pięć spotkań. Zobaczę sobie meczycho w Eindhoven, gdzie cios za cios wymienia PSV i Feyenoord, fundując mi tym samym 7 bramek. Spojrzę na to Udinese, które gra ostatnio rewelacyjnie. Kluczem tej sytuacji jest fakt, że należy zrozumieć, że nic się nie stanie, jeśli nie obejrzę każdego spotkania jakiejś kolejki. Zawszę mogę spojrzeć sobie skrót danego spotkania i przeczytać opinię tych, którzy śledzili je na żywo. 

Co więcej, dzięki temu że nie oglądam wszystkiego, podczas gdy ktoś ogląda kopaninę takiego Juve z Monzą, ja wsiadam w samochód i jadę na hokeja. Szczerze wam powiem, że to piękny sport. Wczoraj byłem chociażby z przyjaciółmi na spotkaniu KH Toruń z Cracovią grającą w Lidze Mistrzów. Szczerze przyznam dawno nie sprawiło mi oglądanie sportu takiej frajdy. Tym bardziej, że moja ekipa zwyciężyła 6:2. 

Nie zatrzymuję się na tym i w piątek może ponownie zagoszczę na hokeju, by w sobotę iść na koszykówkę. To jest właśnie ta higiena, o której wspomniałem na początku. Nasz mózg potrzebuje zmian, bo inaczej zaczyna się nudzić. Dlatego oglądanie n-tego meczu w weekend traci sens i zabiera nam całkowicie fun, jaki niewątpliwie daje nam sport. 

Eksperymentujcie, piłka wam za to podziękuje 

Kończąc już ten pseudo oświecony tekst powiem Wam tak. Nie bójcie się eksperymentować ze sportem. Naprawdę sam wiem, że czasem głupio powiedzieć nie wiem, nie oglądałem. Jednak skoro co drugi ekspert w Polsacie, Kanale Sportowym czy Meczykach nie ogląda spotkań to czemu tym bardziej my się mamy do tego zmuszać. 

Oczywiście, wiem że możecie uznać te słowa za herezje, jednak naprawdę wrzućcie na luz. Nie tak dawno jeden z moich wykładowców napisał mi że lepszy jest trzeci ekspert od ligi rosyjskiej, niż sześćdziesiąty od LaLiga. Tak więc i ja Wam dziś powiem. Lepszy jest nawet piąty ekspert któremu piłka i sport sprawia radość, od najlepszego eksperta, który piłkę ogląda bo musi. 

Sport ma sprawiać radość i bawić, a nie stawać się bezsensownym obowiązkiem odhaczania obejrzanych meczów. Z tą myślą Was dziś zostawiam. Dobrego kibicowania!