Espanyol u progu dużych zmian

Espanyol

MARCA

Espanyol, który zapewnił sobie ligowy byt, nie omieszkał zatrząść gabinetami. Z klubem pożegnał się trener i dyrektor sportowy. Rewolucja.

Jeśli mówimy Espanyol Anno Domini 2021/22, myślimy..? Oczywiście Raul De Tomas. Niekwestionowana gwiazda zespołu o niebanalnych możliwościach do zdobywania bramek. Potrafi być lisem pola karnego, jak również angażować się w sprawy rozegrania i upłynniania ataków. Także gra tyłem do bramki i nieustępliwość nie jest mu obca. Ponadto niejednokrotnie pokazywał, że grozi atomowymi uderzeniami z dalekiego dystansu. Jeszcze w czasie pobytu w Rayo Vallecano tego typu strzały oddawał regularnie i do skutku. Teraz pod Madrytem pałeczkę w tym względzie przejął Bebe (któremu jednak wychodzi to znacznie gorzej), a RDT swoje zalety prezentuje na Cornella El Prat.

Tylko za gwiazdami

Jasnym było więc, że gdy Espanyol po roku banicji w Segunda Division powrócił do hiszpańskiej elity to właśnie na 27-latka rodem z Madrytu spadł największy ciężar oczekiwań. Który nie sprawił mu jednak dużego problemu. Korona króla strzelców niższej ligi nie była tylko wynikiem słabszego poziomu rywali. Już na najwyższym szczeblu snajper Papużek także ulokował się w czołówce strzeleckiej. 16 bramek daje mu czwarte miejsce w szeregu, jedynie za rewelacyjnym madryckim duo Benzema-Vinicius i królem Galicji Iago Aspasem. Gole te pozwoliły Espanyolowi spokojnie się utrzymać. Natomiast w przypadku takiego klubu to nie był jedyny, nadrzędny cel. Liczyły się również efekty wizualne i nadzieja na komfortowe zadomowienie się w środku stawki. Ale raczej tej grupy z miejsc 8-12, a niżeli 13-17.

Pod wodzą zwolnionego już Vicente Moreno drużyna była niezwykle nierówna. Okresy solidnego, skrupulatnego punktowania przeplatała ciągnącymi się fragmentami dołków. Patrząc na to, że spadek ligę niżej nie spowodował katastrofy finansowej (Espanyol był klubem, który otrzymał najwyższe „spadochronowe” w historii jego wypłacania) i skład został praktycznie utrzymany, to oczekiwania względem klubu z Barcelony były sporo wyższe od wchodzących do ligi w tym samym czasie Mallorki i Rayo. Posiadając materiał ludzki znacznie przewyższający Segunda, a nawet większość klubów z dołu LaLiga, zakładać można było nieco więcej jakości i wyraźnej koncepcji na futbol. A wyglądało to raczej średnio. Espanyol nigdy nie wyszedł ponad przeciętność.

Jakościowa kadra

A dysponując wspomnianym RDT, fantastycznym, zaliczającym sezon życia kreatorem Sergim Darderem, czy opoką w bramce Diego Lopezem, spodziewano się czegoś lepszego. Ponadto ograni w LaLiga stoperzy Leandro Cabrera i Sergi Gomez. Młodzi i potencjałowi boczni Oscar Gil i Adria Pedrosa, jak i cały czas niespełniony, lecz jakościowy Oscar Melendo. Oraz cała masa wychowanków pokroju Javiego Puado, Nico Melameda czy Jofre. Taki zestaw personalny zbyt rzadko zachwycał i wybijał się ponad ligowy dżemik. Tylko momentami Espanyol był w stanie zagrać obiecujący, nowoczesny i intensywny futbol. Na ogół był drużyną absolutnie zależna od swych liderów- De Tomasa i Dardera. Obaj starali się jak mogli, natomiast bez odpowiedniego supportu ze strony reszty, przebić się do pierwszej dziesiątki nie było jak.

Vicente Moreno nie zdołał znaleźć złotego środka i sprawić by inni wzięli na siebie większy rozmiar zadań. Z kolei w meczach wyjazdowych Papużki były niezwykle delikatne. Zwyciężyli jedynie w sylwestra z Valencią (2:1) z którą dziś spotkali się już w meczu o nic. Poza tym Sodoma i Gomora- 8 punktów zdobytych w 18 spotkaniach, co dało przedostatnie miejsce w stawce. Jak na drużynę ponadprzeciętną kadrowo to dramat. Warto w tym momencie powiedzieć, że dla Moreno to nie pierwsza taka sytuacja w trenerskiej karierze. W czasie, gdy pracował w Mallorce również szorował dno tabeli meczów wyjazdowych. Ewidentnie kłania się zasadzie, że w domu i tylko w domu najlepiej.

Obraz bez wyrazu

Raul De Tomas w wolnych chwilach uwielbia malować. Maluje obrazy różnego rodzaju. Sprawia mu to dużą przyjemność. Natomiast Vicente Moreno nie potrafił ze swojej drużyny sklecić pięknego obrazka z równomiernie rozłożonymi kolorami i z rzucającymi się w oczy zdobieniami. Wszystko było szarawe, mało ciekawe i bezwyrazowe. Tylko najwięksi koneserzy potrafili odnaleźć w nim kunszt w pojedynczych aspektach.

Zwolnienie jeszcze w trakcie trwania sezonu można tłumaczyć chęcią oczyszczenia szatni. Bowiem w ostatnich dniach według doniesień prasowych piłkarze nie żyli w zgodzie ze sztabem trenerskim. Dymisja miała ulżyć obu stronom i pozwolić pokojowo zakończyć sezon. Tymczasowo drużynę poprowadzi Luis Blanco, dotychczas szkoleniowiec rezerw. A ze swoją posadą pożegnał się również Francisco Perez Rufete. Dyrektor sportowy ewakuuje się ze statku razem z trenerem.

Zdobywca Złotej Piłki nowym trenerem?

Espanyol czeka więc nowe otwarcie. Z kim za kierownicą? To okaże się w najbliższych dniach, natomiast mówi się, że zespół może objąć… Fabio Cannavaro! Były zdobywca Złotej Piłki z 2006 roku po latach szkoleniowej pracy w Chinach pragnie wrócić do Europy. Sprecyzowanego kierunku z pewnością nie miał, bowiem łączono i oferowano go w różnych krajach. W tym nawet reprezentacji Polski, gdy trwała u nas selekcjonerska gorączka. Możliwość pracy w LaLiga mogłaby być dla Włocha niezwykle interesująca. Ale dla klubu wiązałaby się z dość dużym ryzykiem, gdyż póki co nie jest to trener zweryfikowany na niwie piłki europejskiej. Zadziałałaby tu magia nazwiska. Pożyjemy zobaczymy.

Zanim rozpocznie się proces przygotowań do nowego sezonu z odświeżonymi gabinetami i sztabem, zespół Espanyolu czekały jeszcze do rozegrania dwie kolejki ligowe. W 37. serii gier do Barcelony przyjechała Valencia, która podobnie jak Papużki rozgrywała końcówkę sezonu wyłącznie z obowiązku. Po przegranym finale Pucharu Króla podopieczni Bordalasa mieli świadomość, że to co najistotniejsze już za nimi. Teraz musieli po prostu odbębnić pozostałe kolejki. Z kolei Espanyol sobotnim spotkaniem żegnał się z trybunami Cornella El Prat. Chcieli więc godnie pożegnać się z fanami, którzy także już pewnie wyczekują i głowami są przy nowym sezonie.

Nietypowa rotacja

W pierwszym składzie Valencii ponownie nie znalazł się Goncalo Guedes. Dlaczego? Zdecydowany lider Nietoperzy ostatnio wchodził na plac gry w 65. i 62 minucie. Ma to związek z klauzulą kontraktową piłkarza, która zakłada, że po rozegraniu określonej liczby meczów w przedziale czasowym większym niż 45 minut, klub będzie zobowiązany wypłacić 5 mln euro PSG, czyli byłemu pracodawcy Portugalczyka. A że Valencia zmuszona będzie latem tak czy siak pozbyć się klasowego skrzydłowego, nie chce dodatkowo obciążać budżetu tego typu kosztami.

Spotkanie toczyło się w letniej atmosferze. Jednak ładna pogoda w Barcelonie sprzyjała spędzaniu czasu na powietrzu. Na boisku ożywienia doświadczyliśmy w 37. minucie gdzie po składnej akcji prawą flanką Thierry Correia doskonale wrzucił piłkę do środka. Tam czujność zachował Maxi Gomez i dzięki temu Valencia wyszła na prowadzenie. Do tego momentu to właśnie Urugwajczyk oraz jego partner w ataku- Marcos Andre najczęściej oddawali strzały na bramkę Diego Lopeza. Upór się opłacił

Na odpowiedź Espanyolu nie trzeba było długo czekać. W doliczonym czasie pierwszej połowy wspominany tutaj szeroko Raul De Tomas znów trafił do siatki. 17. raz w sezonie. Przy tej akcji błysnął Ruben Sanchez. Młody prawy obrońca popisał się fantastycznym podaniem prostopadłym. Wizja boiska na poziomie elitarnym. Niemal jak na tacy podarował tego gola RDT. 1:1

Ciekawi młodzi piłkarze

Ostatecznie spotkanie zakończyło się właśnie podziałem punktów. Jego smaczkiem bez wątpienia było zagranie Rubena Sancheza. Debiutujący w wyjściowym składzie Papużek 21-latek wszedł do ligi z wysokiego C. Poza nim, szansę otrzymał również wyróżniający się w rezerwach pod okiem Luisa Blanco Dani Villahermosa. Młody środkowy pomocnik pokazał kilka interesujących zagrań i możliwości technicznych. Nowy trener z pewnością powinien zwrócić uwagę na tych graczy. Sobotni wieczór na Cornella El Prat wszyscy mogli kończyć w pozytywnych nastrojach. Jeszcze tylko jedna kolejka i piłkarze udadzą się na zasłużone wakacje. A docenieni tu młodzianie dostaną bodziec do ciężkiej pracy w pre-sezonie.

 

Espanyol- Valencia 1:1 ( De Tomas 45+2′, Maxi Gomez 37′)

Składy:

Espanyol: Diego Lopez- Ruben, Gomez, David Lopez (87′ Didac), Cabrera- Melendo (58′ Melamed), Darder, Merida (68′ Villahermosa), Vilhena (87′  Jofre)- Puado (68′ Embarba), De Tomas

Valencia: Cillessen- Correia, Foulquier, Comert (67′ Musah), Alderete, Gaya- Soler (74′ Gil), Racić (74′ Cheryshev), Moriba- Maxi Gomez (89′ Mario), Marcos Andre (74′ Guedes)

Sędzia: Alejandro Muniz Ruiz

 

Dodaj komentarz