Eintracht pokonuje West Ham i jest w finale Ligi Europy!

W czwartkowy wieczór Eintracht Frankfurt pokonał West Ham i zameldował się w finale LE. Jak wyglądało to spotkanie? 

W zeszłotygodniowym spotkaniu na Olympic Stadium Eintracht zwyciężył, aczkolwiek wciąż West Ham swoje sytuacje miał. Słupek po uderzeniu Benrahmy czy poprzeczka po strzale Bowena były sytuacjami, gdzie brakło bardzo niewiele do zdobycia bramki przez Młoty. Mimo to zespół Moyesa stał dzisiaj przed bardzo ciężkim zadaniem. Pokonać zespół dotychczas niepokonany w tegorocznej edycji LE. Do tego na wyjeździe, gdzie na stadion Eintrachtu choćby przy okazji meczu z Barceloną zgłosiło się sześciokrotnie więcej chętnych na bilety niż wynosiła pojemność obiektu. Jednakże pierwsze minuty rewanżu były bardzo… nudne, wręcz szachowe. Niewiele się działo. Aż do 18 minuty, gdy Aaron Cresswell sfaulował tuż przed polem karnym Hauge. Początkowo kara sędziego dla lewego obrońcy West Hamu to była żółta kartka, ale po konsultacji z VARem defensor gości otrzymał czerwoną kartkę. Niedługo po tym padł gol dla gospodarzy. Po błędzie w kryciu  Dawsona Raphael Borre stanął przed pustą bramką i się nie pomylił.

Jednocześnie West Ham był całkowicie bezzębny. Długie zagrania wymuszane przez pressing Eintrachtu skutkowały walką Antonio z Ndicką czy Tutą, ale Ci radzili sobie z tym doskonale. Im dłużej trwała pierwsza połowa, tym mocniej widać było bezradność Młotów. Finalnie to Eintracht Glasnera kontrolował pierwszą część meczu, grając w sposób niezwykle podobny do tego choćby ze starcia z Barceloną, i to zespół gospodarzy wygrywał po trzech czwartych tego dwumeczu.

Szanse West Hamu

I – uprzedzając fakty – ta sama ekipa wygrała na koniec. Eintracht miał to spotkanie pod kontrolą, nawet jeśli czasem zdarzały się błędy w koncentracji. Od czasu do czasu mylili się choćby Rode czy Sow. Ale to nie zmienia faktu, że drużyna Glasnera wszystko, co miała pozamykać pozamykała. To skutkowało ogromną frustracją West Hamu, co przejawiało się w zachowaniu choćby Davida Moyesa, który otrzymał czerwoną kartkę za agresywne odkopnięcie piłki. Jednocześnie chwilę później nawiązał się spór między piłkarzami obu drużyn. Nie zmienia to jednak faktu, że w końcówce to West Ham zaczął dochodzić do głosu. Świetną sytuację na zdobycie bramki miał choćby Michail Antonio. Groźny strzał oddał też Jarrod Bowen. Ostatecznie w samej końcówce po rożnym setki nie wykorzystał Tomas Soucek. I tak właśnie Eintracht – dość pewnym krokiem – władował się do finału Ligi Europy odbywającego się 18 maja w Sevilli. Tam podopieczni Glasnera zagrają z Rangersami, lecz tym martwić się będą później. Teraz czas na świętowanie awansu.