Co słychać na zapleczu LaLiga?

Półmetek sezonu na zapleczu LaLiga za nami. Można więc w pigułce przedstawić najciekawsze wydarzenia, zespoły i zawodników, którzy już niedługo poczynią kroki do przodu w swych karierach.

Segunda Division jest ligą nieprzewidywalną i pełną zwrotów akcji. Z uwagi na liczbę drużyn, a co za tym idzie, kolejek do rozegrania, trenerzy mają problem, by ustabilizować formę swojego zespołu na dłuższym dystansie. Dlatego często zdarza się, że faworyt i końcowy triumfator ligi, dopiero w drugiej części sezonu przypuszcza atak na szczyt i promocję do LaLiga. Co zatem wiemy po tej pierwszej, poznawczej części sezonu?

Spadkowicze trzymają rezon

Real Valladolid, Eibar i Huesca pożegnały się z najwyższą klasą rozgrywkową po poprzednim sezonie.

Dla Hueski to żadna nowość. W ostatnich czterech latach, zespół z górskiej Aragonii dwukrotnie witał się z elitą i również dwukrotnie żegnał się z nią po jednym sezonie. Teraz wydaje się, że trend nie zostanie podtrzymany. Po spadku, postawiono na latynoski eksperyment trenerski- Ignacio Ambriza. Na stanowisku wytrzymał 4 miesiące. Następnie, zdecydowano się skorzystać z okazji zwolnienia przez Watford Xisco Munoza i ściągnąć go z powrotem do ojczyzny. Na nic się to niestety zdało, gdyż Huesca dalej plącze się w ogonie tabeli. Ten sezon może nie być trampoliną do kolejnego awansu.

Za to dwaj pozostali zesłańcy radzą sobie świetnie. Eibar lideruje stawce, zaś Real Valladolid jest tylko 2 punkty za nim (3 miejsce). Wydaje się, że w obu ośrodkach postawiono na właściwych ludzi. Bez zbędnej paniki i chaosu w działaniu pracują, by wrócić do LaLiga.

Z Eibarem po spadku pożegnał się trenerski dinozaur- Jose Luis Mendilibar. Schedę po 66-latku przejął Gaizka Garitano. Były trener Rusznikarzy na początku jego pobytu w LaLiga w 2015r., a następnie opiekun hegemona regionu- Athletiku Bilbao. Tam szło mu ze zmiennym szczęściem, stąd po zwolnieniu nie rzucili się na niego możni ligi. Postanowił więc zostać w Baskonii, zejść ligę niżej i pomóc swojemu byłemu pracodawcy znów zameldować się wśród najlepszych. Idzie mu całkiem nieźle. Drużyna z biegiem i rozwojem sezonu nabiera rumieńców. Do tego stopnia, że w ostatni poniedziałek, ogrywając Almerię (ówczesnego lidera) wygodnie rozsiadła się na fotelu prowadzącego. Sezon jeszcze długi, wyzwań sporo, natomiast widać, że Eibar na poważnie liczy się w walce o awans.

Jasne oczekiwania

Podobnie można rzec o Realu Valladolid. W tym przypadku jednak presja jest nieco większa. Drużyna pod wodzą Pachety (doskonale znany także w Polsce) zaczęła niemrawo, lecz czyni wyraźne postępy. Po spadku, większość istotnych piłkarzy pozostała w zespole (w przeciwieństwie np. do Eibar gdzie nastąpiły czystki). Dlatego włodarze zespołu z Kastylii i Leon mają jasne oczekiwania względem roku w Segunda. Szybko i sprawnie awansować. Nie jeden srogo się przejechał na takim podejściu. Tu jednak oczekiwania są uzasadnione. Valladolid organizacyjnie i sportowo to klub zdecydowanie na LaLiga.

Ciekawi beniaminkowie

Jedną z ciekawszych kwestii przed sezonem była sprawa beniaminków. Do Segunda z niższych lig weszło kilka intrygujących zespołów. Po raz pierwszy od 5 lat w lidze pojawiły się rezerwy klubu występującego na najwyższym poziomie rozgrywkowym. I wbrew pozorom, nie były to cantery Realu Madryt, Sevilli czy Barcelony. W ostatnich latach, ziemią bardzo żyzną w kwestii masowego wychowywania młodzieży i dawania im szans w seniorskich zespołach jest Kraj Basków. Przykłada się tam dużą wagę do tożsamości, wiedzy i przywiązania do regionu, z którego się pochodzi. Stąd też awans na zaplecze LaLiga Realu Sociedad B nie mógł dziwić. Było to potwierdzenie udanego procesu, jaki zaszedł w San Sebastian. W związku z tym, przepływ wychowanków między drużynami jest bardzo płynny. Imanol Alguacil i Xabi Alonso żyją ze sobą w symbiozie, zrozumieniu i regularnie wymieniają się młodzianami do gry. Sytuacja komfortowa dla obu stron.

Martwić może jedynie fakt, że rezerwą niezbyt dobrze wiedzie się w Segunda. Zajmują przedostatnie miejsce. Może to być krótki sen.

Zostając w Kraju Basków pewną niespodzianką był też awans Amorebiety. Drużyny prowincjonalnej. Ich własny stadion nie spełnia wymogów, stąd są skazani na grę w Lezamie- ośrodku treningowym Athletiku Bilbao. Kraj Basków piłką nożną stoi. Na wielu poziomach.

Znacznie lepiej niż Amorebiecie i Realowi Sociedad B idzie dwóm pozostałym nowicjuszom. UD Ibiza i Burgos CF zajmują miejsca w górnej części tabeli. Zespół z nadmorskiego kurortu, popularnego miejsca na wakacje i imprezowanie prowadzi Paco Jemez. Trener doskonale znany w Hiszpanii ze swojego nietuzinkowego charakteru („Gdy Bóg rozdawał ludziom rozum i talent, ja stałem w kolejce po wielkie jaja”) i odważnego stylu gry. Jego drużyny są porywające, nie zajmują się szczelnością defensywną- liczą się huraganowe ataki i maksymalizowanie potencjału ofensywnego. Widać to również po wynikach osiąganych przez Ibizę pod jego wodzą; 2:1. 6:2. 5:0. Z Paco Jemezem nie ma nudy.

Polski rodzynek

Istotną częścią Ibizy był polski rodzynek w Hiszpanii. Mateusz Bogusz rozkwitał na zapleczu LaLiga, notował świetne liczby (20 meczów, 4 gole, 6 asyst) i imponował uderzeniami z dystansu. Spotkał go jednak ogromny pech. W trakcie spotkania z Malagą, pewnie wygranego przez Ibizę zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. To oznacza koniec sezonu dla 20-latka. Jest to z pewnością ogromna strata dla zespołu jak i dla samego Bogusza, który sumiennie pracował na transfer wyżej. Może nawet do LaLiga. Teraz te marzenia trzeba będzie przesunąć w czasie…

Najciekawszy przypadek- UD Almeria

Na osobny wątek w tym tekście zasługuje UD Almeria. Od kiedy w 2019 roku została przejęta przez Turkiego Al-Sheikha regularnie wymieniana jest w gronie ścisłych faworytów do awansu. Saudyjczyk nie szczędzi inwestycji. Zatrudnia uznanych trenerów, piłkarzy stanowczo wybijających się ponad poziom Segunda. Mimo to, od 3 lat Almeria zaprzepaszcza końcówki sezonu, traci pozycje lidera bądź wicelidera ( te dają bezpośredni awans) i wybija sobie zęby w barażach. Osobliwy przypadek. Na podobny proces zanosi się też w tym sezonie. Almeria przez całą jesień dominowała i trzęsła niemiłosiernie ligową stawką, aż w okresie grudniowo-styczniowym złapała ogromną zadyszkę i straciła całą zbudowaną jesienią przewagę. Zajmuje aktualnie drugą pozycje, natomiast grupa pościgowa nie śpi. Już sam fakt, że Eibar odebrał im pole position jest głośnym biciem na alarm. Rubi, trener Andaluzyjczyków, przekonuje, iż niedługo wszystko wróci do normy: piłkarze pokonają problemy covidowe, a największa gwiazda drużyny- napastnik Umar Sadiq wróci z Pucharu Narodów Afryki.

Gdyby nie brać pod uwagę tła historycznego, można by było zawierzyć takiej teorii. Jednak doświadczenie ostatnich lat nakazuje zachować czujność. Almeria z cała pewnością zasługuje na LaLiga, w której nie ma jej już od 7 lat. Pytanie tylko, czy przełamie wstydliwą passę wykładania się na ostatniej przeszkodzie.

Piłkarze warci uwagi

W Segunda występuje kilku piłkarzy, którzy z pewnością dzięki swej postawie zasługują na uwagę. Poniżej kilka takich przykładów:

Edu Exposito (SD Eibar)- mózg środka pola Eibaru, ktoś, kto z pewnością znajdzie sobie miejsce w LaLiga w przyszłym sezonie.

Cristian Stuani (Girona)- lider klasyfikacji strzelców (15 goli), zadomowiony w Gironie. Liczba bramek w ostatnich sezonach: 21,19,31,10,15. Maszynka do zdobywania goli.

Ruben Castro (Cartagena)- stary człowiek i może. 40-latek od czterech lat pakuje kilkanaście goli na poziomie drugiej ligi. Wcześniej ikona Realu Betis. Osobowość.

Jese Rodriguez (Las Palmas)- kiedyś wielki talent. Zakręty w karierze sprawiły, że znalazł swoją ziemię obiecaną na Wyspach Kanaryjskich. Przy okazji warto wspomnieć, że właśnie tam swoją trenerską przygodę na wysokim poziomie zaczyna Garcia Pimienta- były trener rezerw Barcelony.

Shon Weissman (Real Valladolid)- izraelski killer. Król ligi austriackiej. W LaLiga miewał różnego rodzaju problemy, został po spadku z Valladolid i buduje markę w Hiszpanii.

Rodrigo Riquelme (Mirandes)- wychowanek Atletico Madryt. Najlepszy asystent ligi (7 asyst). 21 lat, duża kariera przed nim.

Jonathan Viera (Las Palmas)- razem z Jese czarują na wyspach. Najwięcej kluczowych podań w lidze, drugi najczęściej strzelający celnie piłkarz w Segunda. Powrót na Gran Canarię po chińskich wojażach go stymuluje.

Umar Sadiq (UD Almeria)- motor napędowy Almerii. Wysoki, silny, szybki napastnik. Już latem wzbudzał zainteresowanie Villarrealu i klubów Serie A. Tylko awans zatrzyma go w Andaluzji.

Alejandro Baena (Girona)- młoda nadzieja Villarreal, wypożyczona do Girony. 3 gole, 4 asysty i 10 stworzonych okazji bramkowych (najwięcej w lidze) robią wrażenie.

Largie Ramazani (UD Almeria)- filigranowy skrzydłowy z dużą fantazją. Wnosi element szaleństwa i nieprzewidywalności do gry. 20-latek, wychowanek Manchesteru United w Hiszpanii może zrobić ciekawą karierę. Warty obserwacji.

Udostępnij:

Facebook
Twitter