Betis wciąż walczy o Ligę Mistrzów – Valencia 0:3 Betis

Betis

Estadio Deportivo

Valencia miała przed tym meczem ugruntowaną pozycję w ligowej tabeli. Środek stawki to było minimum, ale także i maksimum dla drużyny Jose Bordalasa w tej kampanii. Zupełnie inaczej sytuacja miała się dziś z ich rywalem. Real Betis przyjechał na Estadio Mestalla z jasnym celem – chęcią zdobycia trzech punktów. Przybliżyłoby to ekipę Verdiblancos do strefy Champions League, która jednak nawet w przypadku zwycięstwa nad Valencią pozostawałaby w sferze marzeń.

Pierwsza połowa – Valencia i Betis nie robili na boisku praktycznie nic

Trudno napisać cokolwiek pozytywnego o pierwszej części pojedynku na Estadio Mestalla. Drużyna z Benito Villamarin miała w nogach bardzo trudny – ostatecznie zresztą przegrany – mecz z Barceloną. Widać było, że podopieczni Manuela Pellegriniego mają już w obecnej kampanii naprawdę masę spotkań za sobą. Nie forsowali tempa pomimo tego, iż to właśnie od Verdiblancos postronni fani musieli dziś tego wymagać. Na uwagę zasługiwał jedynie strzał z rzutu wolnego Sergio Canalesa, z którym nie miał żadnych problemów Giorgi Mamardashvili.

Valencia to taki klub, od którego nie wymaga się gry z polotem. Jest to oczywiście związane z osobą Pepe Bordalasa. Były szkoleniowiec Getafe nie rezygnuje z niektórych konwenansów i również na Estadio Mestalla nie zamierza wprowadzać gry niezwykle efektownej. Zdecydowanie najlepszą sytuację gospodarze stworzyli sobie w doliczonym czasie gry za sprawą strzału Bryana Gila, który jednak był wyjątkowo mizerny. Z trybun dało się ciągle słyszeć grającą orkiestrę, ale gry z przysłowiową orkiestrą nie widzieliśmy niestety na murawie Estadio Mestalla.

Druga połowa – goście do bólu skuteczni

W drugiej połowie wreszcie mecz nieco się ożywił. Oba zespoły chciały grać bardziej otwarty futbol i wreszcie można było z przyjemnością patrzeć na boiskowe wydarzenia. W 57. minucie nastąpił przełom w tym meczu i Willian José pokonał Giorgiego Mamardashviliego. Od tego momentu zupełnie inaczej zaczęła grać Valencia. „Nietoperze” pokazały, że gdy trzeba, to potrafią przemodelować swój styl gry i przycisnąć walczący o Ligę Mistrzów Betis. Brakowało jednak konkretów i goście potrafili odpierać zagrożenie.

Ostatecznie Betis pokonał Valencię 3:0, bo przyjezdni ze stolicy Andaluzji postanowili wykorzystać nieporadność gospodarzy i w samej końcówce znacznie podwyższyli wynik za sprawą Canalesa i Iglesiasa. Dzięki tej wygranej zespół Manuela Pellegriniego przybliżył się do top4. Fani klubu z Estadio Benito Villamarin mogą więc jeszcze marzyć o Champions League, choć wciąż nie jest to łatwe zadanie.

Valencia 0:3 Betis

Skład Valencii: Mamardashvili, Correia, Diakhaby, Duro, Foulquier, Alderete, Gil, Moriba, Racić, Soler, Vazquez

Skład Betisu: Silva, Bartra, Canales, Fekir, Carvalho, Moreno, Pezzella, Rodriguez, Rodri, Sabaly, José

Stadion: Estadio Mestalla

Sędzia: C. Del Cerro Grande

Dodaj komentarz