Aston Villa – dlaczego znów zaczynają sezon źle?

Aston Villa – osąd klubu

Gdy spojrzymy sobie na składy Bournemouth i Aston Villi z meczu pierwszej kolejki Premier League, to wnioski nasuwają nam się same. Podopieczni Stevena Gerrarda byli faworytem meczu na Vitality Stadium, ale zawiedli na całej linii. Czy to spotkanie może prognozować kolejny słaby sezon „The Villans”? Na takie wnioski jeszcze zbyt wcześnie. Należy zadać sobie pytanie, dlaczego Aston Villa zaczyna tak źle, skoro miało być tak dobrze.

Potężne wzmocnienia – Aston Villa nie przespała okna transferowego

Phillipe Coutinho, Diego Carlos, Boubacar Kamara i Ludwig Augustinsson – kibice klubu z Birmingham mogli być bardzo zadowoleni z przebiegu okna transferowego na Villa Park. To podobny typ zawodnika do Isco. Został „wygrzebany z szafy” i chce w klubie już z nie najwyższej półki odbudować swoją pozycję w świecie futbolu.

Diego Carlos stanowił przez 3 sezony wraz z Julesem Koundé jeden z najlepszych duetów środkowych obrońców w całej La Liga. Wszyscy więc zastanawiali się, dlaczego Brazylijczyk zmienia klub grający w Lidze Mistrzów. I to jeszcze na taki, który już od dawna nie powąchał smaku gry w europejskich pucharach. W grę weszły jednak pieniądze i możliwość gry w najlepszej lidze świata. Dodatkowo Sevilla prowadzi taką politykę, która pozwala im sprzedawać wszystkich graczy, gdy tylko jakiś klub zaproponuje odpowiednią sumę.

Inaczej sytuacja ma się z transferem Ludwiga Augustinssona, choć on także przyszedł do Birmingham z Sevilli. Szwed musiał z konieczności grać za Marcosa Acuñę, który doznał w ważnym momencie sezonu kontuzji. Nie spisał się w tej roli zbyt dobrze – zarówno w Lidze Europy jak i w La Liga popełniał naprawdę dużo błędów. Trudno więc mówić, że będzie to dla Aston Villi jakieś znaczące wzmocnienie. Nie jest to piłkarz na pierwszy skład „The Villans” i Steven Gerrard widzi go z pewnością w roli zmiennika Lucasa Digne.

Boubacar Kamara będzie natomiast odpowiedzialny za odpowiednie pokierowanie środkiem pola Aston Villi. O Francuzie sprowadzonym do West Midlands z Marsylii wypowiadał się ostatnio w samych superlatywach Steven Gerrard. Anglik zachwalał spryt i boiskową inteligencję Kamary. Wierzy w to, że będzie on bardzo istotnym elementem jego układanki.

Co można stwierdzić po takim oknie?

Po tych transferach zakończenie sezonu niżej niż w środku tabeli będzie dla Aston Villi ogromnym rozczarowaniem. W klubie z Birmingham nie było przecież tego lata żadnej rewolucji. Nie odeszło wielu ważnych piłkarzy. Trzon zespołu został w pełni zachowany, a w dodatku jeszcze wzmocniony. Na Villa Park wszystkie kroki ku zbudowaniu porządnej drużyny zarząd już poczynił.

Jakość Aston Villi na poszczególnych pozycjach

Na bramce mamy Emilano Martineza, który przeszedł wyraźne odrestaurowanie mentalne po przejściu do Aston Villi. O ile ten ostatni sezon nie był w jego wykonaniu zbyt udany na tle innych bramkarzy Premier League, tak wciąż nie możemy zapominać, że umiejętności Argentyńczyka są niemałe. Mamy przecież również Robina Olsena, a więc golkipera ze sporym doświadczeniem. Szwed potwierdza tezę, że Aston Villa jest zbudowana na solidnych fundamentach.

Boki obrony reprezentują Lucas Digne i Matty Cash. O Francuzie opinie są bardzo zróżnicowane, ale jednego nie można mu odmówić. Jest wystarczającym piłkarzem na to, żeby reprezentować klub taki jak Aston Villa. Cash natomiast jest chwalony ze wszystkich stron, ale należy tu wspomnieć, że mecz z Bournemouth podobnie jak całej defensywie kompletnie mu nie wyszedł. Środek obrony po zakontraktowaniu Diego Carlosa wygląda wraz Ezrim Konsą oraz reprezentantem Anglii – Tyronem Mingsem – imponująco.

Środek pola tworzy John McGinn, w którego przypadku wiele mówi poważne zainteresowanie usługami Szkota ze strony Liverpoolu. Jest młody Jacob Ramsey, który z każdym sezonem wchodzi na coraz wyższy poziom. W tym ostatnim był jednym z najlepszych piłkarzy całej Aston Villi. Po transferze Kamary nie powinno być specjalnie widać ubytku w postaci odejścia do Chelsea Carneya Chukwuemeki.

Linia ataku wygląda równie obiecująco. Za dogrywanie podań do Danny’ego Ingsa byli w 1. kolejce odpowiedzialni Phillipe Coutinho i Leon Bailey, ale specjalnie się z tej roli nie wywiązali. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, skąd wynikała tak duża niemoc drużyny Stevena Gerrarda w tym meczu. Sama legenda Liverpoolu jest coraz bardziej na oku władz „The Villans”.

Rola Stevena Gerrarda

Umówmy się, że gdyby Steven Gerrard nie miał znaczącego w świecie futbolu nazwiska, to już z pewnością spadłaby na niego niejedna fala krytyki. Poprzedni sezon został uznany w Birmingham za przejściowy. Można było więc te bardzo przeciętne wyniki i niestabilną formę darować. Często też brakowało głównie skuteczności, ale postawmy sprawę jasno – w rozpoczętej niedawno kampanii ligowej nie będzie już żadnych wymówek. Albo Gerrard nada temu klubowi właściwy rytm, albo z pracy w Liverpoolu będą w najbliższych latach nici.