Aston Villa 1-2 Liverpool. The Reds pozostają w walce o mistrzostwo

Villarreal 2:3(2:5) Liverpool

This Is Anfield

Liverpool wygrywa w 36 kolejce Premier League na Villa Park 2-1.

Liverpool w sobotę mocno utrudnił sobie sytuację w walce o mistrzostwo Anglii. The Reds zremisowali u siebie z Tottenhamem 1-1. The Villans z łatwością wygrali na Turf Moor z Burnley 3-1. Steven Gerrard, który rozegrał w barwach LFC 509 spotkań, musiał dziś stawić czoło swojej byłej drużynie, ale już jako trener. Jedna rzecz mogła dziwić, że w pierwszym składzie zabrakło Mohameda Salaha.

Co za początek

Pierwsza do ataku ruszyła Aston Villa, najpierw zagroził Watkins, a następnie bramkę zdobył Douglas Luiz dając prowadzanie podopiecznym Stevena Gerrarda. Liverpool był w szoku, że tak szybko dali się zdominować. Musieli więc ruszyć do ataku, gdyż ten wynik kompletnie skreślał ich z walki o mistrzostwo Anglii. Nie minęły trzy minuty, a już mieliśmy kolejnego gola. Tym razem dla gości. Do siatki trafił Joel Matip, który przesiedział na ławce sobotnie spotkanie z Tottenhamem. Kameruńczyk zdobył tym samym swoją drugą bramkę w tym sezonie Premier League.

Można się było spodziewać, że Liverpool zacznie kontrolować spotkanie i tak też się stało. Zespół z Anfield próbował budować ataki zazwyczaj lewą flanką, gdzie znajdował się dziś Kostas Tsimikas. Jedyną szansą The Villans były kontrataki oraz stałe fragmenty gry. Obrona The Reds grała na tyle wysoko, że ciężko było gospodarzom budować akcje przy posiadaniu piłki. Bardzo duże zagrożenie dla defensywy Liverpoolu stanowiły dośrodkowania. Zawodnicy często się rozjeżdżali i robiły się dość spore luki. Warte uwagi w pierwszej połowie były również częste pomyłki przy wyprowadzaniu piłki przez piłkarzy w czerwonych trykotach. Grali bardzo elektrycznie, co niewątpliwie denerwowało Jurgena Kloppa.

45′ Aston Villa 1-1 Liverpool

W drugą połowę lepiej wszedł Liverpool. To oni musieli wygrać ten mecz, więc nie przestawali atakować. Brakowało im jednak konkretów i dokładności w kluczowej fazie akcji. Widoczny był brak Mohameda Salaha, który na boisku zameldował się dopiero w 72. minucie. Jednak jak wiemy potencjał w ofensywie nie kończy się na Egipcjaninie. Luis Diaz fantastycznie wypatrzył w polu karnym Sadio Mane, a Senegalczyk umieścił piłkę głową w siatce. Liverpool dopiął swego i utrzymał swoje szanse na wygranie Premier League. Była to piętnasta bramka Mane w tym sezonie ligowym. Salah po wejściu dodał trochę animuszu do gry The Reds. Wielu graczy Fantasy Premier League z pewnością mieli dużo żalu do niemieckiego szkoleniowca, że tak późno wpuścił na boisko najlepszego strzelca Liverpoolu jak i całej ligi. W końcówce kilkukrotnie dał znać o sobie Danny Ings, lecz wynik nie uległ zmianie.

Koniec! Aston Villa 1-2 Liverpool 

Dodaj komentarz