A pan prezes powiedział…

W zeszłą sobotę pojawił się obszerny wywiad z prezesem Lecha Poznań- Piotrem Rutkowskim. Wiele się działo z drużyną mistrza Polski przez ostatnie dwa miesiące, więc też było sporo tematów do omówienia. Chcielibyśmy się skupić na kilku z nich, bo zostały poruszone bardzo istotne kwestie dla wielkopolskich fanów. Pan prezes powiedział bardzo ciekawe rzeczy. Chociaż przy niektórych pytaniach mocno „lał wodę” tworząc w ten sposób wrażenie sztucznego przekazu swoich słów. Na zasadzie: byleby odpowiedzieć, a najlepiej dyplomatycznie, bo dzięki temu nie narazi się na kolejne trudne pytania. Jednakże można wyciągnąć z tej rozmowy konstruktywne wnioski. A one z kolei mogą pomóc zrozumieć kibicom, dlaczego „Kolejorz” znalazł się w fatalnej sytuacji na początku sezonu. 

Wreszcie Lech zabrał głos

W końcu nastąpiło to, na co wszyscy w Wielkopolsce czekali. Klub przemówił. I to nie w osobie zawodników lub trenerów. Oni wypowiadają się zdecydowanie częściej, bo częściej mają ku temu okazję. Piotr Rutkowski nie ma parcia na szkło, nie jest zbyt medialny, bo raczej unika fleszy kamer. Z jednej strony to dobrze, bo tym większa legenda o zawodniku lub działaczu, im mniej go na pierwszych stronach gazet. Pan prezes powiedział, że on zabiera głos dopiero po zakończeniu pewnego etapu. Np. po zdobyciu mistrzostwa Polski lub tak jak teraz po awansie do fazy grupowej LKE. To też się powinno chwalić, bo zbyt wiele hałasu, czy medialnego szumu nie jest wskazane. Szczególnie w takiej sytuacji, w jakiej znaleźli się poznaniacy na starcie rozgrywek. Ale wreszcie udało się wysłuchać wyjaśnień człowieka, który ma największą władzę w klubie. Osoba ta jest odpowiedzialna za podejmowanie najważniejszych decyzji.

Jak sam mocno podkreślił niektóre z nich były „cholernie trudne”. To również jest pozytywna oznaka, bo jeśli jest się gotowym robić rzeczy trudne- życie będzie łatwiejsze. Zatem wiele wskazuje na to, że Lech, pomimo licznych zawirowań, znajduje się na właściwiej drodze. No, ale to „Kolejorz”, który już przyzwyczaił wszystkich do tego, że życie często mu weryfikuje plany. Dlatego właśnie tak bardzo istotny był ten wywiad z punktu widzenia poznańskich kibiców. Wiadomo, że nie zmieni on ani gry zespołu, ani położenia w tabeli, bo samymi słowami się tego nie osiągnie, ale nakieruje kibiców na odpowiedni tok myślenia, a także doda im wiary, że ten sezon nie jest jeszcze stracony. Prezes sprawiał wrażenie bardzo przejętego całą sytuacją klubu, a jednocześnie starał się zachować spokój. To z kolei może oznaczać kolejne niełatwe miesiące dla klubu, bo wielokrotnie właśnie w taki sposób władze Lecha się zachowywały, gdy miały do czynienia z poważnymi kłopotami.

„Marzyliśmy o Lidze Mistrzów”

Tak jak wspomnieliśmy na początku, Piotr Rutkowski wypowiedział się po zakończeniu pewnego cyklu. Zakwalifikowanie się do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy kończyło pewien etap w działalności klubu. Pan prezes powiedział, że bardzo się cieszy, że zrealizowali swój cel, jakim była gra w Europie jesienią. Chociaż z lekkim przekąsem dodał, że LKE była ich celem minimum, bo marzyli o rozgrywkach Champions League. Jednak los nie był łaskawy, bo skojarzył „Kolejorza”, już w pierwszej rundzie, z jednym z najsilniejszych rywali, którzy brali udział w eliminacjach. Po wygranej z Karabachem w pierwszym meczu w Polsce zostały rozbudzone nadzieje na awans na kolejny szczebel. Już tydzień później okazało się, że poznaniacy absolutnie nie pasują do tego grona drużyn. Piotr Rutkowski nie chciał udzielić odpowiedzi na pytanie, czy byli gotowi na LM. Czas oczywiście zweryfikował to negatywnie, a Azerowie również okazali się za słabi na Ligę Mistrzów.

Drużyna, która rozgromiła mistrza Polski, nie była w stanie zakwalifikować się do LM. Chociaż trzeba przyznać, że Lech długo był jedynym zespołem, który pokonał Karabach. Wyższość nad azerską drużyną pokazała dopiero Viktoria Pilzno. I to w meczu rewanżowym play-off. Koniec końców okazało się, że Lech nie był gotowy na LM. Czy udałoby mu się awansować do fazy grupowej LE? Tego już nie zweryfikujemy, bo odpadnięciem na początku eliminacji „Kolejorz” zamknął sobie drogę do „drugiej ligi” w Europie. Ale namiastkę LM Lech będzie miał jesienią, bo trafił w grupie na półfinalistę poprzedniej edycji. Villareal to zespół, którego wartość całej drużyny  wynosi 342,7 mln euro. Najdrożsi zawodnicy to Arnaut Danjuma oraz Pau Torres- wyceniani na 50 mln euro „za głowę”. Dla porównania wartość drużyny poznaniaków to niecałe 33 mln euro, a najdroższymi piłkarzami są Ishak i Amaral- po 3 mln euro.

„Co najmniej trzy drużyny w fazach grupowych”

To zdanie bezapelacyjnie powinno przejść do historii polskiej piłki. Były już rankingi na najgłupsze oświadczenia polskich klubów i najbardziej idiotyczne wypowiedzi. Słowa Piotra Rutkowskiego zdecydowanie znalazłby się w czołówce tej drugiej listy. Radzimy usiąść, zanim przeczyta się te słowa. Pan prezes powiedział: „Byłem przekonany, że będziemy mieć CO NAJMNIEJ trzy drużyny w fazach grupowych europejskich pucharów”. Wypowiedź, która mocno kompromituje Rutkowskiego, bo dowodzi, że prezes mistrza polski kompletnie nie zna się na piłce. O tym, że trzech przedstawicieli w fazach grupowych nie mieliśmy nigdy, nawet nie wspomnę. Swój optymizm prezes budował na tym, że Pogoń Szczecin miała fantastyczny poprzedni sezon. No w sumie to tak było, bo nie każdy zespół potrafi zająć trzecie miejsce w PKO Ekstraklasie dwa lata z rzędu. To niesamowite, że „Portowcy” zdobyli brązowe medale w lidze sklasyfikowanej na 28 miejscu w rankingu UEFA. Przypominamy, że „wielka Pogoń” też przegrała w tym sezonie na Islandii.

A w drugiej rundzie nie sprostała wiedeńskiemu Rapidowi, który czasy świetności ma już dawno za sobą. Co prawda byłoby to bardzo dobre, lub wręcz wskazane, dla rozwoju naszego futbolu, gdyby udało się trzem przedstawicielom grać w Europie jesienią, ale nikt poważny nie brał takiej opcji pod uwagę. A co dopiero, żeby mieć takie przekonanie i głośno o tym opowiadać? Pan prezes powiedział coś, dzięki czemu powinien stać się bohaterem internetowych memów. Raczej nie uspokoił fanów, jeśli chodzi o dalsze prowadzenie klubu. Kto jak kto, ale prezes drużyny, która marzy o Lidze Mistrzów, powinien bardziej dobierać słowa. Trzy zespoły w fazach grupowych  mają kraje, których ligi są, delikatnie mówiąc, nieco bardziej rozwinięte od naszej. Chociaż Raków Częstochowa dzielnie walczył w Pradze, to w drugiej połowie nie oddał celnego strzału. W ten sposób trudno wywalczyć promocję do grupy europejskiego pucharu.

Ochrona drużyny

Pan prezes powiedział również coś o aktualnej formie „Kolejorza”. Jest on też zdania, że zespół nie jest w takiej dyspozycji, w jakiej by sobie życzył. Zgodził się z prowadzącym wywiad, że Lechowi nie przystoi porażka na Islandii, bo to jest wstyd. Najbardziej utkwiła w pamięci wypowiedź, która odnosiła się bezpośrednio do kibiców. Piotr Rutkowski rzekł, że krytyka powinna skupić się na zarządzie, w szczególności na nim, a zawodnicy potrzebują teraz wsparcia. Z jednej strony można te słowa odczytywać jako tani populizm, bo w sytuacji, w jakiej znalazł się Lech, taka wypowiedź to wręcz obowiązek włodarzy. Z drugiej to może być jakaś mała oznaka zmian w klubie, bo żadna osoba z zarządu nigdy w taki sposób się nie wypowiadała. Bardzo znane są słowa prezesa Rutkowskiego o tym, że życie często im weryfikuje plany, o niepoddawaniu się, czy o tym, że w 2020 roku mieli być w 50tce najlepszy klubów w Europie.

Zdaniem zarządu winne było wszystko dookoła, bo cały świat był przeciwko nim. Teraz mamy do czynienia ze zgoła odmienną sytuacją, bo pan prezes powiedział, że ogólna krytyka ma się skupić na nim. Zazwyczaj takich „zagrań” używają trenerzy po nieudanych meczach w wykonaniu ich drużyn. Zrzucanie odpowiedzialności (np. na sędziego) jest dość popularne w tym sporcie. Jednakże gdy takie słowa padają z ust osoby odpowiedzialnej za cały klub, może to tylko oznaczać nadchodzące zmiany. Czy na lepsze, czy na gorsze- nie wiadomo, bo okaże się z czasem. Po władzach Lecha można się naprawdę wszystkiego spodziewać, więc nie jesteśmy przekonani, czy jest to sygnał, że w Lechu „idzie nowe”. Jednak jeśli tak jest, to Piotr Rutkowski obrał odpowiednią taktykę, bo to zarząd odpowiada za słabą formę zespołu. Spóźnione transfery, osłabienie drużyny, nabieranie wody w usta- to grzechy główne zarządu. Dobrze, że prezes jest tego świadomy.

Awans do LKE wszystko wybiela

Piotr Rutkowski kupił sobie trochę czasu, bo Lech awansował do fazy grupowej LKE. Gra w tych rozgrywkach to prestiż i pieniądze. Tym bardziej że „Kolejorz” trafił do grupy, w której może powalczyć o drugie miejsce. Gdyby zespołowi udało się „przezimować” w pucharach i zagrać dwumecz na wiosnę, zarząd byłby zwycięzcą. Drużyna jest na odpowiedniej drodze, by pokonać kryzys, bo wygrała dwa mecze z rzędu. W dobrym stylu. A pan prezes powiedział wiele rzeczy, które wymagały natychmiastowego wyjaśnienia. W normalnej sytuacji powinno mu to pomóc, ale, jak sam stwierdził, dobrze wie, że „w Poznaniu jest albo zimno, albo gorąco. Nie ma letnio”. Oby jego słowa nie obróciły się przeciwko niemu.